a czy możesz udostępnić :)

Mam
2001
akaj
| Czy ktos ma moze mape Polski w formie cyfrowej, tak zeby byla mozliwosc
obli
| czania odleglosci pomiedzy miastami?

| --

| " ... a gdyby tak każdy ..."



· 


| dzięki znalazłem
| a gdzie można znależć odległości w km między miastami


www.cdrail.cz
poszukaj w tym rozkladzie jazdy

Oj... i tu będzie problem
Rozkład jazdy na www.pkp.pl nie wyświetla odległości w kilometrach
Możesz dojść do tego na podstawie Sieciowego rozkładu jazdy pociągów (choć
będzie duuuużo liczenia ;-)
Albo program "komputerowy rozkład jazdy pociągów" (Hacon,Hafas) wyświetla
odległości pomiędzy stacjami w Europie


Niestety , ale tylko w Polsce.

Pozdrowienia
Grzesiek




| Ten problem w Australii jest rozwiazany w ten sposob: jezeli sa
pasazerowie
| na malej stacji X pociag EX lub IC zatrzyma sie i ich zabierze. Ale to
jest
| sprawa komunikacji pomiedzy stacjami i zaloga pociagu.

Hm? A skąd wiem, dokąd dojadę? Znaczy - jaką mam gwarancję, że w
rzeczonym Brzesku pociąg się zatrzyma, jeżeli zechcę wysiąść? Jeżeli to
rónież jest "na żądanie", to w efekcie pociąg będzie stawał na każdej
stacji i przystanku, bo komuś bardziej pasuje.

BR


Nie znam trasy kolo Brzeska, ale zaluzmy Ex Mickiewicz, te trase znalem
kiedys b. dobrze, B-stok - W-wa - Poznan na odcinku do Warszawy nie ma
oficjalnych postojow jednak w czas jazdy ma wpisane ewentualne postoje.
Zaluzmy w dniu Y w Lapach nie ma pasazerow ale sa w Czyzewie lub Malkini.
Oczywiscie taki Ex nie zatrzyma sie w Lapach aby zabrac powiedzmy 2-5 osob
do Malkini lub Tluszcza. Zabierze je co najmniej do Warszawy.

Na wielu odcinkach w Australii tak to obowiazuje. No, nie wiem moze to
rozwiazanie nie pasuje do polskich warunkow i napewno nie jest idealne, ale
moze to byc jakas tam idea, aby pomoc ludziom z mniejszych miejscowosci to
szybkiej podrozy. Oczywiscie nie na odleglosc 20 - 50 km ale jak kilka osob
z Brzeska chcialoby Ex's przejechac do glownego miasta w odleglosci 90 - 100
km to chyba mozna pomoc tym ludziom?

Trzymajcie sie

Igor



| Czy to prawda, że Krzyżacy budowali swoje zamki warowne w Polsce
| bardzo gęsto?

| A co to znaczy gesto?

Tak gęsto, aby odległość maksymalna pomiędzy sąsiednimi
zamkami była mniejsza od 30 km. Miało to pozwolić wędrującym
zakonnikom na nocowanie wyłącznie we ,,własnym domu" oraz
miało zapewnić bezpośredni kontakt wzrokowy pomiędzy
zamkami, aby była możliwość wzajemnego komunikowania
się za pomocą rozpalanych ognisk.


Ale czy to był jakiś szczególny pomysł Krzyżaków czy też generalnie
tak lokowano miasta w Europie.
Odległość 20-30 km jest typową odległością między większością
dzisiejszych średnich miast (np. powiatowych), które właśnie wtedy
powstawały.

Pozdrawiam


· 

Looknij na stronke http://route.web.de/?id=V00-000810-08749-00
co prawda po niemiecku ale bez zadnych klopotow sie nia posluguje
pozdr
tomry

Czy jest gdzies w sieci Mapa Polski z obliczaniem kilometrow ???

z wyliczeniem trasy , odleglosciami pomiedzy miastami itp itd ???

--
Pozdrawiam :)
Batman

icq 35218591






|| Idiotyzm.
|
|zgadzam się, ale cóż począć - te idiotyczne strefy zamiast zwykłych
|biletów
|czasowych stają się śląską specjalnością...:((
|
|Może w Polsce. Takie rozwiązenie widziałem w niemieckim Kaiserslautern.
|Pomysł jest dobry w/g mnie. Generalnie jest to lepsze niż bilety czasowe,
|przynajmniej dla autobusów, bo klient płaci za odległość, którą pokonał
|środkiem komunikacji miejskiej, a nie za czas przestany w korku.

za odległość to by płacił gdyby była taryfa na kilometry (np. do 2 km, powyżej
2 km), ale przecież chyba nie ma tej samej odległości pomiędzy przystankami
usytuowanymi tuż obok granicy miast, a przystankami na dwóch końcach tego
samego miasta
(przykłady: Katowice OPT/Bytków III - obok granicy i np.Katowice Dworzec
PKP/Kostuchna Zakłady - na dwóch końcach)


| Robimy odbicie na  (a co mi tam!) 300 km/h z CMK w okolicach
| Piotrkowa Trybunalskiego, przez Łódź-Płock-Włocławek-Toruń
| Grudziądz-Tczew-Trójmiasto.
I zarzynamy moją ukochaną linię 131. Ech, chyba są lepsze rzeczy
do zrobienia niż dwie równoległe magistrale w odległosci
kilkudziesięciu km.


1. Można wykorzystać istniejące tory
2. Na linii 300km/h raczej towar nie jeździ - wtedy 131 (węglówka??? - sorx,
ale się na numerkach nie znam) po remonce na porządne 80-100 byłaby
magistralą towarową.
3. Mamy nie budować czegoś bo twoja ulibiona linia ucierpi - nonsens ;-)

| Od Bydgoszczy do Torunia Remont na 160/200 km/h.

A dalej jak?


Przyjrzyj się mapie - podłączyło by to Bydgoszcz do mojej magistrali na 300
km/h

| Tak samo z Warszawy do
| Płocka remont na 160/200 km/h.

Znaczy się, że jak? Chyba budowa.


W taki sam sposób jak budowa CMK północ - Sochaczew-Płock-Sierpc

| W ten sposób Katowice/Kraków mają szybkie
| połączenie z Trójmiastem przez sporawe miasto pt. Łódź. Ono samo dostaje
| porządne połączenie z Warszawą oraz prawie całą Polską (można pomiędzy
| Łodzią a Płockem zrobić zjazd na linię Warszawa-Poznań). Starą linię z
| Warszawy do Gdańska poprowadzono by teraz ruch towarowy i lokalny.

A do Olsztyna też przez Płock?


Fajnie by było...



iżby *obwodnica* miała miasto jakoby *obwodzić*


Nie - miasto, a na pewno nie poza jego granicami. Obwodnic jest miastu
potrzebnych wiele, w różnej odległości od centrum, aby zapewnić płynność i
możliwość przemieszania się pomiędzy jego dzielnicami bez wjeżdżania do
centrum, które najczęściej charakteryzuje się bardzo słabą przepustowością.
Jak weźmiesz plan miasta do ręki, łatwo zauważysz taki ciąg, jak Towarowa -
Okopowa - d. Buczka - Starzyńskiego - Szwedzka. To jedna taka obwodnica.
Dalej, przebiegający pareset metrów od mojego domu ciąg Banacha - BW20 -
Prymasa Tysiąclecia - Armii Krajowej - Toruńska. Też obwodnica, też
przebiega przez blokowiska i gęsto zabudowane tereny... wyobraź sobie teraz
miasto bez tych dróg.

tylko, że (nie dajmy się zwieźć nazwie!) "paradoksalnie" ta obwodnica to
jest coś takiego co przechodzi przez sam *środeczek* największych w Polsce
osiedli mieszkaniowych - i wije się tuż pomiędzy setkami blokowisk


I dzięki temu jest _dostępna_ dla _użytkownika docelowego_, czyli
mieszkańca Warszawy. To jest najważniejsze. Autostrada w Górze Kalwarii
jest dla niego niedostępna.



Nie - miasto, a na pewno nie poza jego granicami. Obwodnic jest miastu
potrzebnych wiele, w różnej odległości od centrum, aby zapewnić płynność i
możliwość przemieszania się pomiędzy jego dzielnicami bez wjeżdżania do
centrum, które najczęściej charakteryzuje się bardzo słabą
przepustowością.


ble, ble, ble rzygać się chce - łeaaahhh!!!

nic te wasze *bezczelne* *zaklinanie* semantyzmu nie pomoże -
CHOĆ WIADOMO, ŻE FORSA JEST TAKA ŻE WARTO DLA NIEJ ZMIENIĆ PRAWA FIZYKI
aż tak polskie społeczeństwo oszołomione jeszcze nie jest
i rozumie jeszcze *podstawowe* znaczenia słów:

*OBWODNICA* *OMIJA* *MIASTO* a *NIE* *PRZECINA* !!!

I BASTA !!!

| przechodzi przez sam *środeczek* największych w
| Polsce osiedli mieszkaniowych - i wije się tuż pomiędzy setkami blokowisk

I dzięki temu jest _dostępna_ dla _użytkownika docelowego_, czyli
mieszkańca Warszawy.


ta, *ruskie* *TIRy* mają być dostępne bezpośrednio dla okien naszych
mieszkań


Portal Wirtualna Polska uruchomiła nowy lokalizator internetowy - DoCelu.pl, który został wyposażony w takie funkcjonalności jak między innymi: obliczenie odległości pomiędzy punktami czy dodawanie przez użytkownika własnych lokalizacji na mapie.
Podstawowym wyróżnikiem serwisu Docelu.pl jest pokaźna - bo licząca ponad milion firm i instytucji - baza danych (tzw. punktów POI - points of interest) oraz interaktywność, czyli możliwość uzupełniania jej przez użytkowników. W lokalizatorze dostępne są także mapy Polski i świata oraz plany miast europejskich.

Podstawowe funkcje serwisu docelu.pl to właśnie wyszukiwanie adresów z dowolną dokładnością (miejscowość, ulica, numer budynku) oraz odnajdywanie na mapie Polski, która charakteryzuje się wysoką rozdzielczością, konkretnych punktów jak bank, cukiernia, fryzjer.



Lokalizator umożliwia podgląd danych teleadresowych poszukiwanego miejsca i wyznaczenie precyzyjnej trasy dotarcia do niego. Docelu.pl pozwala także na generowanie i wydruk mapy z danym punktem i opisem szlaku komunikacyjnego (od punktu A do punktu B), przeglądanie planów miast i wysyłanie linków do mapek i tras (via mail) znajomym.

Serwis pozwala także na precyzyjne obliczanie odległości pomiędzy punktami, zamieszczanie opinii dotyczących określonego punktu, czy dodawanie własnych miejsc na mapie (ważnych dla konkretnego internauty).

Co sądzicie o nowym dziecku WP, które ma stanowić odpowiedź na konkurencję Onetu, czy google?

Przejechałem ok. 9kkm moją Astrą H 1.3 CDTI i podliczyłem sobie średnie spalanie w tym czasie (3,5 miesiąca) - cykl mieszany (wiekszość miasto i przejazdy pomiędzy sąsiadującymi miastami, czyli odległości poniżej 20km, silnik raczej niedogrzany, szczególnie teraz oraz dwa wyjazdy na drugi koniec Polski, więc ok 2kkm z tych 9kkm to trasa). Wynik to 5,7l / 100km (na bazie tankowań a nie BC). Myślę, że całkiem przyzwoicie.

Dla porównania Seicento w podobnych warunkach paliło mi średnio 6,5l benzyny / 100km, a po przeróbce na LPG 8-8,5 l gazu / 100km (i do tego jeszcze trochę benzyny i większe opłaty). A komfort nieporównywalny

Czy ktos ma moze mape Polski w formie cyfrowej, tak zeby byla mozliwosc obli
czania odleglosci pomiedzy miastami?

Mam
2001
akaj
Czy ktos ma moze mape Polski w formie cyfrowej, tak zeby byla mozliwosc
obli
czania odleglosci pomiedzy miastami?

--

" ... a gdyby tak każdy ..."



Ja mam 2002
Czy ktos ma moze mape Polski w formie cyfrowej, tak zeby byla mozliwosc
obli
czania odleglosci pomiedzy miastami?

--

" ... a gdyby tak każdy ..."




"Co prawda Pałac, ze zrozumiałych względów, nie jest udostępniany licznym
turystom, lecz z pewnej odległości - sprzed bramy pałacowej - można go
obejrzeć." :(


Nie tam, sprzed bramy... Bylem w srodku, fakt, ze pogadalem najpierw z panem
ochroniarzem, ze "wyjatkowo" itd. Na sam plac przynajmniej wjechac mozna i
jeziorko zobaczyc, a i pojazd parowy tyz. To jest zdaje sie jakis dom pracy
tworczej czy cus...

Możesz coś bliżej, bo chyba mam za słabą mapę :(


To mogila wlasciwie przy samym wale wislanym. Tekst:
WIECZNA CHWALA BOHATERSKIM OBRONCOM OJCZYZNY, ZOLNIERZOM POLSKIM POLEGLYM W
MIEJSCU PRZEPRAWY PROMOWEJ W 1939 r. Spoleczenstwo miasta i gminy
Konstancin-Jeziorna. Miesci sie to we wsi Gassy (tak przynajmniej nazywa sie
tamtejsza ulica oraz przystanek PKS :)

Czyli? Nad samą Wisłą nie widzę drogi...


Jest jest. No, moze nie NAD SAMA Wisla, ale poprzez okoliczne wsie,
miejscami po drugiej stronie Walu jest juz od razu Wisla. Trzeba w KJ
wlasnie na Obory pojechac, a potem to juz jakos tak samo pojdzie :)

724? Wydaje się najprościej: Konstancin -Słomczyn -Kawęczyn -Góra
Kalwaria -Czersk i nazad.


Tak jest. Wybacz, nie znam sie na samochodowej nomenklaturze :)

A coś typowo turystycznego? Są po drodze jakieś przybytki typu
schroniska - coś pomiędzy włoską knajpą, a budką z bułami?


Tu bardzo slabo. Nic takiego nie zanotowalem w pamieci. Moze w GK? Po
skrecie z tej 724 na Czersk przy stacji benzynowej, po lewej stronie w
odleglosci jakiegos kilometra od skretu jest jeszcze jeden przybytek
kulinarny. Ten to chyba jakis ekskluzyw jest, bo zawsze stoi przed brama
dwoch gosci w kelnerskich ciuszkach. Lokalizacja faktycznie niesamowita -
nad skarpa wislana z widokiem na Mazowsze :) Ale ceny pewnie tez niesamowite
:)
W samym Czersku poza zamkiem i pobliskim kosciolem nic (slownie: nic) nie ma
:( Wybitnie niedoinwestowane to miasto, a mozna taka pereleczke zrobic, ze
cycus :) Nawet tablice informacyjne oplacila GK, a nie Czersk...

Dzięki serdeczne za informacje.


Prosze bardzo :)

A na rower najpierw trzeba kondycji nabrać :). No i towarzystwo
"nierowerowe"...


Eee.. tam, kazde towarzystwo jest rowerowe tylko o tym nie wie ;) Ale spoko,
wypad do Czerska rowerem, to juz trzeba troche najpierw wczesniej pedalami
nakrecic, to co najmniej 80km lacznie (w obie strony razem).


To mogila wlasciwie przy samym wale wislanym. Tekst:
WIECZNA CHWALA BOHATERSKIM OBRONCOM OJCZYZNY, ZOLNIERZOM POLSKIM POLEGLYM
W
MIEJSCU PRZEPRAWY PROMOWEJ W 1939 r. Spoleczenstwo miasta i gminy
Konstancin-Jeziorna. Miesci sie to we wsi Gassy (tak przynajmniej nazywa
sie
tamtejsza ulica oraz przystanek PKS :)

| Czyli? Nad samą Wisłą nie widzę drogi...

Jest jest. No, moze nie NAD SAMA Wisla, ale poprzez okoliczne wsie,
miejscami po drugiej stronie Walu jest juz od razu Wisla. Trzeba w KJ
wlasnie na Obory pojechac, a potem to juz jakos tak samo pojdzie :)


Z takich ciekawostek po drodze z Obór do Gass(ów) po prawej mijasz prywatne
lotnisko - jak masz szczęście możesz sobie awionetki i helikopterki
pooglądać a po lewej ruiny stacji zagłuszania Radia Wolna Europa i innych
kapitalistycznych szczekaczek.

| 724? Wydaje się najprościej: Konstancin -Słomczyn -Kawęczyn -Góra
| Kalwaria -Czersk i nazad.

Tak jest. Wybacz, nie znam sie na samochodowej nomenklaturze :)


Przy drodze 724 za Słomczynem w wiosce gdzie się zjeżdża ze skarpy
(Turowice?) jest znak w lewo i dojeżdża się do drogi biegnącej też do Góry
Kalwarii - dużo spokojniejszej, ładnej, większość czasu wzdłuż wałów
wiślanych i wyjeżdża się w Górze na coś w stylu rynku.

| A coś typowo turystycznego? Są po drodze jakieś przybytki typu
| schroniska - coś pomiędzy włoską knajpą, a budką z bułami?


W Górze są pizzerie itp.

Tu bardzo slabo. Nic takiego nie zanotowalem w pamieci. Moze w GK? Po
skrecie z tej 724 na Czersk przy stacji benzynowej, po lewej stronie w
odleglosci jakiegos kilometra od skretu jest jeszcze jeden przybytek
kulinarny. Ten to chyba jakis ekskluzyw jest, bo zawsze stoi przed brama
dwoch gosci w kelnerskich ciuszkach. Lokalizacja faktycznie niesamowita -
nad skarpa wislana z widokiem na Mazowsze :) Ale ceny pewnie tez


niesamowite

http://rezerwacja_czersk.w.interia.pl/ Prawdziwa włoska restauracja. W ten
poniedziałek o 21.30 już była zamknięta...


Opracowane przez Lejcyn'a - SOPiZ PTMA.

Po pięknym pokazie Marsa i Księżyca w Wigilię 2007r, przyszedł czas na
powtórkę. Mitologiczny bóg wojny porwaz kolejny zostanie zasłonięty przez
tarczę Księżyca.
Piękno tego zjawisko tym razem polega na tym, iż będzie widoczne... za
dnia. Nic piękniejszego na urozmaicenie pięknego (nie zapeszając;))
majowego weekendowego popołudnia.
Wg mnie każdy obserwator powinien zacząć obserwacje już od ok. godz. 14. Na
spokojnie znaleźć sobie Łysolka i patrzec na śliczne, powolne zbliżanie sie
do siebie ciał niebieskiech.
Efemerydki dla 24 miast w Polsce:
ZAKRYCIE
http://img254.imageshack.us/img254/6167/marsdue2.jpg
Białystok 12:32:37
Bogatynia 12:19:39
Bydgoszcz 12:27:52
Gdańsk 12:31:55
Gorzów Wlkp. 12:24:26
Kielce 12:24:34
Kłodzko 12:19:59
Koszalin 12:29:26
Kraków 12:22:11
Krosno 12:23:19
Krynica Zdrój 12:21:56
Lublin 12:27:21
Łódź 12:25:34
Olsztyn 12:31:43
Opole 12:21:34
Poznań 12:24:53
Rzeszów 12:24:15
Suwałki 12:35:05
Szczecin 12:25:55
Toruń 12:27:57
Warszawa 12:39:50
Wrocław 12:21:47
Zielona Góra 12:22:33
Żywiec 12:20:44

Pomiędzy zakryciem, a odkryciem jest chwila czasu aby ostudzić emocje
zimnym napojem ;). W końcu mamy aż godzine czasu ;).

ODKRYCIE
http://img142.imageshack.us/img142/6296/marsrvr0.jpg
Bogatynia 13:19:03
Bydgoszcz 13:20:05
Gdańsk 13:18:32
Gorzów Wlkp. 13:17:24
Kielce 13:26:10
Kłodzko 13:21:36
Koszalin 13:16:07
Kraków 13:26:10
Krosno 13:28:56
Krynica Zdrój 13:28:09
Lublin 13:28:09
Łódź 13:23:35
Olsztyn 13:21:40
Opole 13:23:00
Poznań 13:19:46
Rzeszów 13:28:54
Suwałki 13:23:42
Szczecin 13:15:32
Toruń 13:20:52
Warszawa 13:36:32
Wrocław 13:20:25
Zielona Góra 13:18:41
Żywiec 13:25:35

Efemerydy zjawiska wygenerowane programem LOW 3.1 . Wszelkie czasy to czasy
UT!!

Nie warto przegapić tej obserwacji..., gdyż następna okazja zobaczenia
takiego zakrycia czeka Nas dopiero 8 grudnia 2022r. Przed nim będzie okazja
na zobaczenie tylko dwóch zakryć planet przez Księżyc...:
- 1 grudnia 2008 - zakrycie Wenus... z przygladajacym sie Jowiszem
(odległość od Ksiezyca -2°)
- 15 lipca 2012 - zakrycie Jowisza

Życzę Wam udanej obserwacji nie zapomnianej do końca życia ;).
Pozdrawiam serdecznie
Mariusz Lejcyn Malinowski
www.sopiz-ptma.astronomia.pl



: Prosze koniecznie o szersze zacytowanie.
   Coz, o samym tronie jest u Michalowskiego raczej niewiele, i nie
zajmuje on (Michalowski) zdecydowanego stanowiska. IMO cala sprawa jest
watpliwa - opiera sie wylacznie na relacji Ademara de Chabannes, a
przeciez tron taki powinien pokawic sie w pozniejszych zrodlach, jak
chocby Kosmas (lupy gnieznienskie Brzetyslawa).


Poszukam czegos z tej strony miedzy. Moze to byl tron symboliczny,
jakis model wlozony do grobowca.
Choc z drugie strony czytam tu nawet polskie nawet o tym, ze Boleslaw
Chrobry cieszyl sie juz za zycia malejaca sympatia w Niemczech, a i
Rusi i Czechach. A po jego smierci zaczely sie wojenki na dobre. Czemu
mialby ten prezent w takim razie dostac?

   A'propos Akwizgranu pozwole sobie zamiescic cytat:

   "Latwo zauwazyc, ze Krakow zawieral w sobie kopie Akwizgranu
Ottona III. W nadwislanskim miescie pojawiaja sie te same patrocinia co i
w stolicy Niemiec: Maria Panna, Salwator, Mikolaj i Wojciech. Takie samo


! Sa!
Salvator z 824 roku, Wojciech z 1000 Ottona III. Tylko Mikolaj nie
pasuje, bo ten dzisiejszy stoi sobie niedaleko katedry.

jest w obu przypadklach rozmieszczenie obiektow sakralnych: Maria Panna w
srodku, w najblizszym sasiedztwie palacu, pozostale koscioly naokolo niej,
przy czym Salwator i Mikolaj polozone byly wzgledem siebie po
przeciwleglej stronie kaplicy palacowej, wychylajac sie nieco ku sw.


[..]
Albo pomylil Mikolaja z Janem Baptysta. Tez Ottoni i geometrycznie by
idealnie pasowalo. Albo byl inny Mikolaj w swoim czasie.

Wojciechowi, ktory znajdowal sie pomiedzy nimi. Na tym nie dosyc. gdy
stanelo sie przy Marii Pannie twarza do Wojciecha, mialo sie w obu
miastach Salwatora po lewej rece, a Mikolaja - po prawej. Porownywalne sa
takze odleglosci miedzy kosciolami [ciach, bo dlugie].


Szkoda.

   Zbieznosci jest zbyt wiele, aby wolno je bylo uznac za dzielo
przypadku. Dlatego mamy prawo wystapic z twierzdeniem, iz Krakow byl
swiadomym nasladownictwem Akwizgranu." K. Michalowski, Princeps fundator.
Studium kultury politycznej w Polsce X-XIII wieku, Warszawa 1993, s. 75-76.
   Ladne prawda?


Bardzo ladne. Dziekuje i prosze o kopie tych stron!

I: pol krolestwa za mape Krakowa!
Kiedy wlasciwie powstawal Krakow, czy konkretne te ww.objekty?

Pozdrawiam, Reinhard


Czy jest gdzies w sieci Mapa Polski z obliczaniem kilometrow ???

z wyliczeniem trasy , odleglosciami pomiedzy miastami itp itd ???


Nie wiem, w jakim mieście ludzie tak jeżdżą, ale ja mieszkając w


Warszawie

Wyliczyc ci miasta? ;)
-Warszawa,Lodz,caly Gorny
Slask,Wroclaw,Trojmiasto,Krakow,zakopane,Szczyrk,Wisla,Poznan,
wszystkie drogi pomiedzy miastami, Berlin,Kolonia i caly teren
Zaglebia Ruhry(tam mieszkalem i pracowalem jako m.in.kierowca
przez rok),Frankfurt,Mainz,Hannover i
okolice,Wiesbeden,Monachium.Stuttgard,Amsterdamm,Rotterdam,Paryz,
Bruksela,Nicea,Mediolan i jeszce kilkadziesiat miast w Polsce i w
Europie ;)

Czasem miesiecznie przejezdzalem ok.10tys.km.
A prawko mam od 1986r. i jeszcze nie mialem kolizji ani wypadku.
A nie jezdze zawsze z przepisowa predkoscia ;)
Po prostu dostosowuje predkosc do warunkow.
Rekord predkosci mialem kilkukrotnie na autostradzie w
Niemczech,Francji i Belgii : 245km/h (w Polsce troche mniej-brak
dobrych autostrad), tak wiec przy dostosowaniu sie do warunkow
drogowych mozna jezdzic szybko i bezwypadkowo ;)

nie widziałem nic, co by potwierdzało wyliczenia typu: prędkość x 2
=
odległość w metrach.


Bo jako kierowca powinienies o tym wiedziec i umiec oceniac sytuacje!
Kiedy mozna jedzie sie szybciej,kiedy indziej wolniej.
W innej sytuacji jedziesz komus "na ogonie" np.przejazd po ruszeniu ze
skrzyzowania,
a w innej jadac za kims po autostradzie lub drodze ekspresowej w
odleglosci 20m.
Nie widzisz roznicy?
Kto ci dal prawo jazdy? ;)))

Pytanie:
Czy jadac za innym pojazdem w odleglosci 50m po drodze ekspresowej z
predkoscia 100km/h
masz takie same szanse na unikniecie zderzenia z nim podczas naglego
hamowania (zdazaja sie takie sytuacje wiec powinnes przewidywac to),
co jadac z predkoscia 100km/h lecz w odleglosci 200m?

W miescie jest inna sytuacja a inna na drogach szybkiego ruchu.
Czy nie widzisz roznicy?
Np. na Marszalkowskiej do/od Pl.Konstytucji nie pojedziesz 60km/h w
godz.szczytu w odleglosci 120m
gdyz nie ma zbytniej mozliwosci na rozwiniecie takiej predkosci i nie
ma takiej potrzeby,a do tego jadac po miescie twoja uwaga jest
bardziej (lub mniej;) skupiona i bedziesz mial szybsza reakcje na
nagle hamowanie niz na autostradzie.
Po prostu bardziej mozesz sie spodziewac naglego hamowania w miescie
niz na autostradzie i twoja swiadomosc
(i noga;) jest przygotowana na wlaczenie sprzegla i jednoczesne
nacisniecie hamulca.
Toz jest logiczne.

Zreszta....jezdzij jak chcesz ;)
Twoja sprawa.
Byle abys nie spowodowal kolizji/wypadku ;)

M.


Witam,
Na stronie PKP znalazlem informacje:

  8. Ulgi kolejowe w komunikacji Polska - Czechy
 (...)

 pomiędzy stacjami polskimi i czeskimi znajdującymi się w odległości
 do 70 km od punktów granicznych po stronie polskiej i czeskiej
 obowiązują:
 - opłaty za przejazd z ulgą 70% od stawek normalnych na przejazd
 osób,
 (...)
Chcialbym sie dowiedziec o szczegoly stosowania tej ulgi, tj.:
 - czy taki bilet (np. na trasie Walbrzych Miasto - Mezimesti -
   Walbrzych Miasto) moge kupic na dowolnej stacji, czy tez na
   jakiejs wyznaczonej (np. w odleglosci do 70 km od granicy
   albo na stacji rozpoczecia podrozy)
 - czy istnieje przedsprzedaz tych biletow, tzn. czy moge kupic
   stosowny bilet na kilka dni przed rozpoczeciem podrozy, czy
   tez musi ti nastapic w dniu wyjazdu

   czy tez mozna date powrotu ustalic przy zakupie

Po drugie chcialbym wiedziec, czy jest gdzies do zdobycia (w formie pliku,
programu, serwera www etc.)
informacja na temat taryf stosowanych w międzynarodowym ruchu pasazerskim.
Chcialbym wiedziec dajmy
na to, ile kosztuje bilet Wroclaw-Lisbona-Wroclaw. Jest to istotne (jak
sadze nie tylko dla mnie) z punktu
widzenia planowania podrozy, a w tej chwili pozostaje mi jedynie pojsc do
kasy, odstac swoje w kolejce,
zdenerwowac srodze pania kasjerke i innych kolejkowiczow i uzyskac niepewna
informacje (tak mi sie juz
pare razy zdarzylo). A tak w ogole to mysle, ze swietnie by bylo, gdyby PKP
udostepnialo taka sama informacje na swoim serwerze (przeciez bilety
wystawia system komputerowy, wiec i baza danych, i niezbedne
algorytmy sa!). Ale jakos mi sie wydaje, ze to nigdy nie nastapi... :-(((

 Z gory dziekuje za informacje
Mikolaj


Nie zmienia to jednak faktu, że całkowite zniknięcie transportu szynowego
powaliłoby transport w ogóle. Ewentualny argument, że są kraje, w których
brak kolei jest całkowicie chybiony, bo w takich krajach to w ogóle brak
sensownego transportu, zresztą są plany budowy linii kolejowych w takiej
Libii na przykład.


No więc w zasadzie nikt nie mówi o całkowitym zniknięciu póki co, ale o
schyłku użyteczności cywilizacyjnej. Otóż zapewne systemy wplecione w
aglomeracje jak SKM pełnic będą swą role nadal mając dostęp do centralnych
części wielkich miast, umożliwiając szybki dojazd do pracy, czy też po pracy
dając dostęp do życia imprezowo-kulturalnego. Oczywiście pozostanie kwestia
bepieczeństwa. SKM pełni w pewnym sensie rolę metra, czy S-Bahn.
Chociaż np. system GKW zupełnie się nie sprawdził w nowych warunkach
polityczno-gospodarczych i zniknął z powierzchni ziemi oprócz jakiegoś tam
ochłapu. Kolej średnicowa w Warszawie również przeżywa kryzys nie
wytrzymując konkurencji z liniami busowymi. WKD trwa dzięki biedzie
mieszkańców podwarszawia. Kogo stać, jeździ samochodem. Poranna podróż do
pracy w Wwie uraga człowieczeństwu. Natomiast na pewno spełnia swoją rolę w
przejazdach kilkustacyjnych pomiędzy miejscowościami na trasie w czasie
dnia. Sądząc po "obłożeniu" parkingów rano oferta "Parkuj i jedź" raczej nie
zachęciła posiadaczy samochodów do telepania się WuKaDką.
Rozpatrując transport międzymiastowy. Moim zdaniem do odległości 200 km
lepiej jest pojechać transportem kołowym niż koleją. Pozostają przejazdy
wzdłuż i wszerz Polski. Ale spróbuj wygodnie przejechać ze Szczecina do
Rzeszowa. Lepiej polecieć nawet niezbyt tanim lotem LOTem.
Może więc tylko wysokomasowy transport na długie odległości się zostanie
naszej kolei.
meteo



Ja natomiast
mam takiego pomysła:

Robimy odbicie na  (a co mi tam!) 300 km/h z CMK w okolicach Piotrkowa
Trybunalskiego, przez


Łódź-Płock-Włocławek-Toruń-Grudziądz-Tczew-Trójmiasto.

I zarzynamy moją ukochaną linię 131. Ech, chyba są lepsze rzeczy do
zrobienia niż dwie równoległe magistrale w odległosci kilkudziesięciu km.

Od Bydgoszczy do Torunia Remont na 160/200 km/h.


A dalej jak?

Tak samo z Warszawy do
Płocka remont na 160/200 km/h.


Znaczy się, że jak? Chyba budowa.

W ten sposób Katowice/Kraków mają szybkie
połączenie z Trójmiastem przez sporawe miasto pt. Łódź. Ono samo dostaje
porządne połączenie z Warszawą oraz prawie całą Polską (można pomiędzy
Łodzią a Płockem zrobić zjazd na linię Warszawa-Poznań). Starą linię z
Warszawy do Gdańska poprowadzono by teraz ruch towarowy i lokalny.


A do Olsztyna też przez Płock?

| Jakiś większy sens w istnieniu w Polsce linii szybszych niż 160 km/h
widzę
| tylko w CMK (bo taką została zbudowana i należy to wykorzystać) i w
jednej
| linii wschód - zachód (Warszawa - Berlin czy coś w tym rodzaju), chociaż
| budowa tej drugiej to też na razie abstrakcja. A skoro E-20 jest już w
| całkiem niezłym stanie, to wcale nie jest to rzecz niezbędna.


Żądam 160 km/h do Gdańska :-))))

Najlepiej wogóle się ograniczyć do 60km/h...


Co też widać na załączonym obrazku :-((

Pozdrawiam
Arkadiusz Kosecki


Fakt idea wymaga dopracowania


Wymaga.

Wiesz, problem jest nastepujacy.
Rozwoj broni pancernej, czolgow i bewupow doprowadzil do tego,
ze z bardzo duzej odleglosci pojazd moze wykrywac, identyfikowac
i celnie ostrzeliwac cele. Walka piechoty z czolgami musi sie odbywac
albo srodkami ppanc o wieeelkim zasiegu, albo na terenie
tzw. pokrytym, gdzie zasiegi rozpoznania pojazdow sa male,
bo "cosik zaslania".

Skuteczne wyrzutnie duzego zasiegu sa po prostu pieeeronsko drogie.
Spike ktory jest czesciowo produkowany w Polsce, kosztuje bodajze
o ile pamietam dwa miliony zlotych za wyrzutnie plus trzysta
tysiecy zlotych za kazdy pocisk.

Tanio, to daloby sie walczyc tylko na male dystanse, co
oznacza mowiac wprost, przykra koniecznosc walk miejskich.

Dodatkowo wystepuje dysproporcja pomiedzy tempem manewru
czolgow a piechoty pieszej. Zeby to zniwelowac to znowu
wracamy do idei walki miejskiej. bo przy dodatkowym
masowym zastosowaniu min to mozliwe jest aby
piechota piesza miala w miescie nawet i wieksza
manewrowosc niz czolgi.

Stad realistycznie to masowa obrone terytorialna mozna
by stworzyc tylko do obrony miast, a i to ma sens tylko
w przypadku kluczowych obszarow, o ktorych wiadomo z gory
ze beda zajmowane.

Inny wariant opracować wyrzutnie 1-krotnego uzytku


Wyrzutnia duzego zasiegu jest pieronsko droga wlasnie z tego
powodu ze tam jest cala elektrooptyka za pomoca ktorej
przeciwnika z duzej odleglosci mozna wykryc i zidentyfikowac.

Tego sie nie wyrzuca. Takie wyrzutnie sa i beda wielorazowe.

Jednorazowe to sa granatniki malego zasiegu, z dwoch powodow:
1) Bo z bliska nie trzeba stosowac zaawansowanych celownikow
i przyrzadow obserwacyjnych.
2) Bo jak sie walczy z bliska to i tak w praktyce nie
ma czasu na ponowne naladowanie broni, tak wiec nawet
bron wielokrotnego uzytku jest w praktyce bronia jednostrzalowa.
Dodatkowo:
3) Jak sie w fabryce wpasuje pocisk do lufy i calosc
zahermetyzuje to mozna osiagnac dokladniejsze pasowanie
pocisku do lufy niz ladujac pociski do luf w warunkach
polowych, z piaskiem i paprochami.

Stad jednorazowe granatniki wypieraja granatniki wielorazowe
w broni malego zasiegu.

Jednorazowa tania i masowa wiec moze byc tylko
bron o malym zasiegu.

Michal



| Fakt idea wymaga dopracowania

Wymaga.

Wiesz, problem jest nastepujacy.
Rozwoj broni pancernej, czolgow i bewupow doprowadzil do tego,
ze z bardzo duzej odleglosci pojazd moze wykrywac, identyfikowac
i celnie ostrzeliwac cele. Walka piechoty z czolgami musi sie odbywac
albo srodkami ppanc o wieeelkim zasiegu, albo na terenie
tzw. pokrytym, gdzie zasiegi rozpoznania pojazdow sa male,
bo "cosik zaslania".

Skuteczne wyrzutnie duzego zasiegu sa po prostu pieeeronsko drogie.
Spike ktory jest czesciowo produkowany w Polsce, kosztuje bodajze
o ile pamietam dwa miliony zlotych za wyrzutnie plus trzysta
tysiecy zlotych za kazdy pocisk.


Dodaj jeszcze do tego, że jak się strzela pociskami po 300kzł
to warto, żeby toto obsługiwał ktos kto się na tym naprawdę
dobrze zna.

Tanio, to daloby sie walczyc tylko na male dystanse, co
oznacza mowiac wprost, przykra koniecznosc walk miejskich.

Dodatkowo wystepuje dysproporcja pomiedzy tempem manewru
czolgow a piechoty pieszej. Zeby to zniwelowac to znowu
wracamy do idei walki miejskiej. bo przy dodatkowym
masowym zastosowaniu min to mozliwe jest aby
piechota piesza miala w miescie nawet i wieksza
manewrowosc niz czolgi.

Stad realistycznie to masowa obrone terytorialna mozna
by stworzyc tylko do obrony miast, a i to ma sens tylko
w przypadku kluczowych obszarow, o ktorych wiadomo z gory
ze beda zajmowane.

| Inny wariant opracować wyrzutnie 1-krotnego uzytku

Wyrzutnia duzego zasiegu jest pieronsko droga wlasnie z tego
powodu ze tam jest cala elektrooptyka za pomoca ktorej
przeciwnika z duzej odleglosci mozna wykryc i zidentyfikowac.

Tego sie nie wyrzuca. Takie wyrzutnie sa i beda wielorazowe.

Jednorazowe to sa granatniki malego zasiegu, z dwoch powodow:
1) Bo z bliska nie trzeba stosowac zaawansowanych celownikow
i przyrzadow obserwacyjnych.
2) Bo jak sie walczy z bliska to i tak w praktyce nie
ma czasu na ponowne naladowanie broni, tak wiec nawet
bron wielokrotnego uzytku jest w praktyce bronia jednostrzalowa.
Dodatkowo:
3) Jak sie w fabryce wpasuje pocisk do lufy i calosc
zahermetyzuje to mozna osiagnac dokladniejsze pasowanie
pocisku do lufy niz ladujac pociski do luf w warunkach
polowych, z piaskiem i paprochami.


Dodaję 4), wyszkolić do obsługi czegoś takiego można
w godzinę, bo to prostrze od kałacha (np. czyścić nie trzeba).



Masz całkowitą rację. Problem jednak leży w tym, że o ile abonenci
żądają coraz lepszych usług, to jednak nie za bardzo chcą za nie
płacić.


W Polsce? O ile wiem, to chca placic wiecej. Naturalnie nie chca
placic 100x wiecej za 100x szybciej, ale to tez nie kosztuje 100x tyle.

Poza tym technologia jest coraz tansza, ludzie chca teraz raczej
placic za wiele rzeczy _mniej_.

Koszty telekomunikacji to w znakomitej wiekszosci koszty instalacji
- potem to juz glownie amortyzacja zainstalowanego sprzetu, kabli etc.
A roznica pomiedzy np. 33k6 i np. 1Mbps w miescie, przy malych
odleglosciach, sprowadza sie wlasciwie do roznicy w cenie urzadzen
koncowych - i to jest roznica np. kilkukrotna.

Zauważ, że w wielu miejscach dostęp do Internetu przez kablówkę
ciągnie się w nieskończoność. A drogi są trzy: sieci telewizji
kablowej, okablowanie abonenckie oraz stworzenie nowych sieci.


Kablowki nie chca Internetu, bo mysla ze na tym nie mozna zarobic.
Poza tym nie wolno im przesylac rozmow telefonicznych po swoich
kablach. Zreszta kablowki moim zdaniem tez wygina, ew. pozostana
podobnym reliktem jak anteny TV na dachu.

Musi zostac zbudowana nowa siec, musi byc oparta o lacza swiatlowodowe
do abonentow, wszystko musi pracowac w komutacji pakietow. W USA
od jakiegos czasu robia takie proby, zreszta u nas latwiej byloby
cos takiego wprowadzic.

Jest tylko problem z tym, ze telekomy chca poczekac az sie istniejacy
sprzet zwroci odpowiednia ilosc razy, a przeciez nie musza z nikim na
razie konkurowac. Jakby kazdy mogl sprzedawac uslugi telekomunikacyjne,
to moze byloby inaczej.


PIŁKA NOŻNA Polacy i Ukraińcy zagrają agresywniej

Sobota, 17 grudnia 2005r.

Sztab walczący o organizację piłkarskich mistrzostw Europy 2012 dla Polski i Ukrainy zmienia taktykę.

– Ta, która była, okazała się skuteczna w staraniach o awans od finałowej trójki. Teraz musimy grać agresywniej – przyznaje Adam Olkowicz, szef projektu ze strony polskiej.

Stadion Śląski jako jedyny z polskich obiektów jest już prawie gotowy na przyjęcie wysłanników UEFA.

Pierwszym etapem rozgrywki były dwudniowe narady przedstawicieli obu państw, zakończone gromkimi i optymistycznymi zapowiedziami.

– Wygramy rywalizację o organizację mistrzostw. Chciałbym, abyśmy wreszcie przestali mówić, że niczym jeszcze nie dysponujemy. Wiemy jak zorganizować Euro 2012 na najwyższym poziomie – oświadczył dyrektor wykonawczy komitetu organizacyjnego ukraińskiej federacji Iwan Fedorenko.

Do tego przekonania dopasowano nowe hasło kampanii: „Uwierzcie nam, zaufajcie nam, a my to zrobimy”. Opracowano też szczegółowy harmonogram działań.

– Plan obejmuje 21 punktów, które będziemy realizować od dziś do 8 grudnia 2006 roku, kiedy zapadnie ostateczna decyzja europejskiej federacji – stwierdził Olkowicz.

Jeden z najważniejszych programów dotyczy rozwiązania problemu dużych odległości pomiędzy miastami, które mają gościć piłkarzy.

Między miastami kursowałoby dziesięć specjalnych pociągów turystycznych. Polskie i ukraińskie linie lotnicze też zorganizują loty w taki sposób, że przedstawiciele UEFA nie będą mieli problemów z przemieszczaniem – uważa Fedorenko.

Strona polska i ukraińska mają stworzyć „jedną drużynę”.

– Nie może między nami być żadnych nieporozumień, bo wykorzystają to nasi konkurenci. Słowo partner jest za słabym słowem, to musi być wspólna drużyna – dodał Olkowicz. – W marcu czekają nas pierwsze wizytacje UEFA, natomiast jesienią musimy być gotowi na przyjęcie specjalistycznych komisji.

Do 8 marca muszą powstać szczegółowe projekty stadionów, które mają być oddane do użytku najpóźniej w 2010 roku. I tu pojawia się problem.

– Chorzów ma taką dokumentację, Wrocław jest na dobrej drodze, ale kłopot mamy z Warszawą – nie ukrywa Olkowicz. – W stolicy nie wiadomo jeszcze nawet, które firmy zostaną dopuszczone do przetargu, gdzie stadion ma powstać, o jego wyglądzie na razie nawet nie ma co wspominać.

Przypomnijmy, że polsko-ukraiński projekt rywalizuje z kandydaturą chorwacko-węgierską i włoską.

żródło : gazeta - Dziennik Zachodni, internet - http://bielskobiala.naszemiasto.pl

Witam,

Pracuje dla firmy Running-Ball. Jest to legalny, licencjonowany serwis usytuowany w Wielkiej Brytanii, ktory dostarcza informacji dotyczacej zakladow sportowych. Naszym zadaniem jest pomoc Azjatyckim bukmacherom w opracowaniu kursow poprzez sprawozdania meczow na zywo ze stadionu. Relacjonujemy wszystkie mecze oprocz tych, ktore sa transmitowane poprzez telewizje satelitarna i tym samym latwo dostepne dla Azjatyckich bukmacherow.

Za kazdy obejrzany mecz otrzymaja panstwo 40 funtow brytyjskich. Pieniadze zostana przeslane do panstwa poprzez Moneybookers. Transfer bankowy jest mozliwy na panstwa prosbe, jednak koszty z tym zwiazane musicie panstwo pokryc sami.

Nie sa panstwo zobowiazani komentowac meczow, a wynik nie ma wplywu na panstwa zarobki. Beda panstwo jedynie relacjonowac gre uzywajac prostych zwrotow w jezyku angielskim I odpowiadac na krotkie pytania typu: Is it a fast or a slow game? lub Which team is better now?

Podsumowujac potrzebna jest srednio zaawansowana znajomosc jezyka angieskiego, co oznacza, ze beda panstwo musieli zrozumiec o co pyta klient i odpowiedziec na jego pytanie w zrozumialy sposob. Tak czy inaczej moim zadaniem bedzie ocenienie czy panstwa umiejetnosci sa wystarczajace. Zazwyczaj wybieramy reporterow z miasta, w ktorym dana druzyna rozgrywa mecze. Jednakze wyjatkiem moze byc osoba, ktora jest oddanym fanem pilki noznej i dla ktorej samo uczestnictwo w meczu bedzie przyjemnoscia. Naprzyklad odleglosc pomiedzy Kalmarem i Vaxjö w Szwecji rowna sie jednej godzinie podrozy pociagiem. Jest to wiec sytuacja akceptowalna dla osoby mieszkajacej w Kalmarze, ktora chce relacjonowac mecze Osters IF grajacej w Vaxjö. Jednakze osoba mieszkajaca w Sztokcholmie nie bylaby w stanie relacjonowac meczu druzyny Kalmar FF, jako ze podroz zajmuje 6 godzin pociagiem.

Ta praca napewno poszerzy panstwa wiedze na temat pilki noznej a wynagrodzenie pokryje koszty zwiazane z zakupem biletow. Ja rowniez wykonuje ta sama prace dla przyjemnosci w Szwecjii a wiec polecam sprobowac jesli pilka nozna to dla panstwa cos wiecej niz tylko sport.

Ponizej znajduje sie lista druzyn oraz miejsc ich lokalizacji. To druzyny, ktorych mecze nas interesuja. Prosze przekazac ta informacje znajomym, ktorzy mogliby byc zainteresowani praca tego typu. Plec naszych pracownikow nie gra roli bo liczy sie profesjonalizm i zamilowanie.

Prosimy przesylac e-maile na adres bertan@running-ball.com i napisac, ze sa panstwo zainteresowani praca. Wyslemy panstwu formularz zgloszeniowy zawierajacy pare pytan na ktore chcielibysmy znac odpowiedz.

Z szacunkiem,

Bertan Baytekin,
Przedstawiciel Running-Ball Polska.

1. Wojownicy - polska gra mmrpg, oparta na silniku PHP. Wcielamy sie w wojownika i walczymy aby byc tym najlepszym opcja gildii, turnieje, walka z potworami.

www.wojownicy.imro.pl

2. Wanderer jest grą z gatunku cRPG, pozwalającą wcielić się w wybraną postać i przeżyć niezapomniane przygody w barwnym i bogatym świecie Idarionis. W obecnym stanie gra jest w ciągłym rozwoju. Dodawane są wciąż nowe lokacje do zwiedzania, nowi przeciwnicy do pokonania, nowe wyzwania do podjęcia. Na pewno nie zabraknie graczowi ciekawych wrażeń.
Do swojej dyspozycji bohater, w którego można się wcielić, ma 8 umiejętności przydatnych w walce na odległość czy w bezpośrednim starciu, później może się nauczyć dodatkowych, spośród 22 innych. Swój rozwój zacznie od podstawowej profesji Initiate i wybierze swoją własną ścieżkę rozwoju podzieloną na 5 etapów - do wyboru z 40 różnych profesji.
Aby łatwiej żyło się w Idarionis trzeba będzie się uzbroić i zapewnić dobrą zbroję. A wybierać można w 5 klasach broni, w 5 różnych częściach zbroi, w licznych amuletach i pierścieniach. W sumie setki przedmiotów z rodzaju powszechne dostępne. Niebawem pojawią się przedmioty rzadkie, artefakty!
Dodatkowo, aby zwiększyć swoje szanse w boju, można nauczyć się czarów magicznych do ataku czy też do obrony. Klerycy poznają czary lecznicze, błogosławieństwa.
Świat zwiedzasz poprzez szukanie przygód, przemieszczanie się pomiędzy miastami, szperanie w bibliotekach, konwersacje w karczmach z innymi poszukiwaczami przygód.
Stwórz swoją postać, stań do boju z innymi graczami, z hydrami, wywernami, smokami czy hordami ożywieńców!

www.idarionis.com:8000

lub

http://217.197.73.122:8000

tak tak oto w miescie broka powstala piwiarnia firmowana przez warke i to w niedalekiej odleglosci od domostwa mojego totez razem z zona poszlismy na zwiady i na piwo rzecz jasna. lokal mialbyc utrzymany zapewne w stylu angielskich czy irlandzkich pubow gdzie ciemne potezne drewno otacza z cala swoja ponura moca a jedynymi punktami rozswietlajacymi przestrzen pomiedzy dwojgiem ludzi sa ich wlasne kufle pelne zlocistego napoju ale tego drewna jest tam jakos za malo choc i tak uwazam ze calkiem niezle. drewno wiadomo dobrze komponuje sie z cegla dlatego architekt nie eksperymentowal i stworzyl takowe wnetrze czyniac kolejny podobny pub w stylu chyba mozna nazwac to polskim. ci ktorzy znaja koszalinskie przybytki spozywania piwa i tak uznaja to wnetrze za najlepsze i jak tak tez zrobie. brakowalo mi jednak lotek i pilkarzykow ktore nieodlacznie kojarza mi sie z tego typu pubami i sprzyjaja wydawaniu dzwiekow w rodzaju ha ha he he powszechnie uznanych za smiech - choc niektorzy moze tak kaszla - a kaszlec jest czym bo jak wiadomo poki co w odroznieniu do wspomnianych wysp u nas wolno palic co zreszta wczoraj nagminnie uskutecznialem czytajac jakis belkot o uszkodzonym nasieniu z mojej paczki fajek:) na scianach wisza rozmaite drobiazgi zwiazane z piwem jakies plakaty ogloszenia stre gazety i dwa spore telebimy na ktorych zasuwa sport.
do picia wiadomo warka albo jasna albo strong podawana na rozne sposoby tradycyjne pokale 0,33 i 0,5l bardzo ladne litrowe kufle (ktorych nie ma gdzie indziej w miescie) na metry z butelki a nawet jak ktos chce to moze zlizac z podlogi bo ruch jest spory i co chwila sie cos wylewa. choc pijam piwo z butelki to poprosilem barmana zeby mi z beczki nalal - a co mi tam pomyslalem. kurka tak mi nalal jak herbate jakas podrzedna bez piany... nic nie powiedzialem bo jestem czlowiekiem ugodowym - ugodzilem go nozem ... nie no oczywiscie to sie rozegralo tylko w moich myslach a w rzeczywistosci podziekowalem i zaplacilem 5zl - czyli cene normalna taka jak wszedzie.
muzyka byla w porzadku idealnie glosna nie przeszkadzala w rozmowie a gdy ktos chcial sie wylaczyc na chwile i wylapac znana mu melodie i sobie ponucic to dalo sie to zrobic. wczoraj lecialy lata osiemdziesiate a zatem bardzo przyjemna muzyczka strawna nawet dla takich metalowcow jak ja (ale przeciez i starego dobrego malzenstwa lubie posluchac wiec nie bede sie tu z metalem obnosil). podobno piwiarnia ta ma calkiem rozbudowany program artystyczny ale tego jeszcze nie sprawdzilem w kazdym razie muzyka i wystroj tego lokalu sprawiaja ze nie zagladaja tam posiadacze trzech paskow na mozgu i mozna w piwiarni warki na luziku spedzic milo czas... szkoda tylko ze nie podaja broka

nie sposób nie przyznać ci racji

ja się generalnie nie znam na tym to się nie mądrze, ale co wy na te komentarze?:

4 miasta, które powinny organizować te mistrzostwa !
Warszawa - 2 kluby (obecnie 1 w 1. lidze), stolica kraju, najliczniejsze miasto, dobry dojazd.
Łódź - 2 kluby w 1. lidze!, drugie co do wielkości miasto w Polsce, lokalizacja wprost wymarzona - idealnie w cenrum kraju.
Kraków - 2 kluby w 1. lidze!, bez wątpienia najładniejsze miasto w Polsce, masa turystów.
Poznań - klub w 1. lidze, stadion już w drodze, dobra komunikacja.
Tradycje piłkarskie: Niech nikt mi nie mówi, że kluby nie mają znaczenia na to, gdzie powinny być mistrzostwa. Co później z tymi stadionami się stanie w Gdańsku czy Wrocławiu - żużel tam wsadzą?
Lokalizacja: Wszystkie te miasta mają lotniska, dobrą lokalizację, rozwijającą się bazę hotelowo-turystyczną. Połączenia kolejowe bezpośrednie. Miasta są usytuowane prawie w idealnej odległości od siebie a Łodzią po środku - prawie jak znaczek mercedesa! - coś takiego trafia się tylko na wyidealizowanych projektach urbanistycznych.
Miasta rezerwowe: Chorzów, Szczecin, Wrocław, Gdańsk!
Proszę o komentarze- ale według mnie jest to rozsądne rozumowanie. Teraz mam wrażenie, że znów o wszystkim decyduje układ

Po co stadiony budowac w miastach które nie mają klubów w pierwszej lidze?? I od bardzo dawna ich tam nie było. A gdzie są stadiony w Krakowie i Łodzi które to miasta mają po dwa kluby garjące w ekstraklasie?? Gdzie będzie stadion z parawdziwego zdarzenia na Śląsku?? Przecież stadiony są dla kibiców a nie dla formy. Kto zapełni te giganty po mistrzostwach Europy??

Warszawa i Poznań OK. Ale czemu Gdańsk i Wrocław??
Także uważam, że lokalizacja to chybiony pomysł. Wawa i Poznań są OK. Kraków, Łódź i Stadion Śląski też byłyby z sensem, ale kto będzie grać na tym Baltic Arena? Lechia z Arką w III lidze? A we Wrocławiu Śląsk Wrocław - Miedź Legnica... w finale pucharu wojewody? ...na stadionie ze 200mln zł???
Być może stadion w Gdańsku, to cena za poparcie inicjatywy organizacji ME przez Lecha Wałęsę... Komitet organizacyjny poprosił Wałęsę o popracie, a Wałęsa na to... OK, ale pod warunkiem, że w Gdańsku zbudujecie stadion. Pewnie naciskał tez Krauze...

moja nie fachowa refleksja xD jest taka, że nie wiadomo co będzie za 4 lata i może pojawią się 1ligowe drużyny we wrocławiu czy gdzieś tam, a to czy są teraz czy nie, nie ma większego znaczenia...
a z drugiej strony to troche racji w tych komentarzach jest

POROZUMIENIE GDAŃSKA Z ŚWIATOWYM LIDEREM W BRANŻY INFORMATYCZNEJ

Jest porozumienie pomiędzy Gdańskiem a firmą Intel. Dzięki umowie ze światowym liderem w branży informatycznej, Gdańsk może stać się pierwszym w Polsce miastem cyfrowym. Pod dokumentem podpisy złożyli prezydent Gdańska Paweł Adamowicz oraz dyrektor Intel Corporation na region EMEA Christian Morales.

Porozumienie Gdańska z światowym liderem w branży informatycznej
Współpraca władz Gdańska z firmą Intel – największym na świecie producentem mikroprocesorów - umożliwia promowanie edukacji technicznej oraz obniżanie barier w dostępie do nowoczesnych technologii. Podstawowymi celami przedsięwzięcia są m.in. umocnienie pozycji miasta Gdańska i wdrażanie elektronicznych usług samorządowych, które poprawią jakość obsługi klientów urzędu miejskiego w Gdańsku poprzez umożliwienie mieszkańcom miasta załatwianie coraz większej liczby formalności przez Internet.

Porozumienie Gdańska z światowym liderem w branży informatycznej
Porozumienie potwierdza współpracę miasta Gdańska i firmy Intel w zakresie realizacji pionierskiego projektu bezprzewodowego miasta Gdańsk polegającego na udostępnieniu mieszkańcom i turystom bezprzewodowego dostępu do Internetu - docelowo na terenie całego miasta. W wybranych lokalizacjach o szczególnych walorach turystycznych oraz strategicznych z punktu widzenia rozwoju miasta, korzystanie z hot-spotów będzie bezpłatne. W ramach projektu poszukiwane będą możliwości wykorzystania najnowocześniejszych, szerokopasmowych technologii bezprzewodowych umożliwiających udostępnienie Internetu na dużych odległościach – w miejscach pozbawionych dotąd jakiejkolwiek infrastruktury telekomunikacyjnej. Takimi właśnie technologiami zajmuje się m.in. jeden z największych ośrodków badawczo-rozwojowych Intela w Europie, zlokalizowany w Gdańsku.

Obecnie realizowana pierwsza faza projektu jest platformą startową, która będzie w przyszłości rozwijana w oparciu o fundusze Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR).



Źródło

Witam wszystkich!

Na poczatek przepraszam za crossa na az trzy grupy dysksyjne - ale sprawa
jest na tyle szeroka, ze IMHO wpasuje sie w tematyke - ale moze zaczne od
poczatku.
W Krakowie przy ulicy nomen-omen Ostatniej powstaja najwyzsze w miescie
bloki mieszkalne - trzy 16-kondygnacyjne wierzowce. Nie byloby w tym nic
dziwnego gdyby nie to... ze jedyna droga na budowe wiedzie waska uliczka
pomiedzy domkami jednorodzinnymi na ktorej klika lat temu w ramach
uspokajania ruchu wybudowano progri zwalniajace, ograniczono predosc do 20
km/h i postawiono zakaz wjazdu czegokolwiek ciezszego niz 2,5 tony (z
wyjatkiem oczywiscie sluzb miejskich). Teoretycznie moznaby wybudowac ladny
i szybki dojazd do drogi glownej - ale przeszkadza tremu bocznica kolejowa i
fakt iz kawalek drogi musialby isc przez teren mlyna. Firmie niedawno
skonczylo sie pozwolenie na przejazd ciezarowek - i jest pat. NIe ma sie co
dziwic ludziom, pod oknai ktorych przejezdzaja betoniarki (jak lali
fundamenty to jezdzily cala dobe co pare minut) ze ich szlag trafia. Ja
slysze te samochody rowniez, jednak moj blok znajduje sie w sporej
odleglosci od tamego miejsca. Szczegolowiej pisal o tym "Dziennik Polski" -
tu link:
http://www.dziennik.krakow.pl/archiwum/dziennik/2001/01.25/i/Krakow/k...
rakb1.html

Jednak w calej tej sprawie nie to jest najdziwniejsze - gdy moja ciotka
zalatwiala sobie pozwolenie na budowe trzeba bylo szczegolowo przedstawiac
stan dojazdu do dzialki. Czepiano sie szczegolow. A tu nagle w srodku
malenkich uliczek urzednicy daja pozwolenie na wybudowoanie wielkiego
osiedla (oporcz tych 16 kondygnacyjnych beda jeszcze dwa male bloki), nie
przejmujac sie zarowno faktem budowy, jak i wplywyem zwiekszonego ruchu po
zasiedleniu na istanijace drogi (ktore zbyt fajne nie sa).
I wreszcie ostatnia sprawa - bezpieczenstwo przeciw pozarowe. Pare dni temu
w Warszawie byla trageida bo nie udalo sie uratowac ludzi z 10 pietra. Straz
nie mogla dojechac. Sek w tym ze osiedle budowane w Krakowie przy Ostatniej
bedzie wymagac w razie pozaru sciagiecia baaaardzo dlugiej drabiny - 15
pietro to okolo 50 metrow nad ziemia. Rodzi sie pytanie - i nie jest ono
bezpodstawne - czy jadacy na miejsce pozaru woz strazacki (a taka drabina to
nie malutki jelcz tylko dluuugi samochod) zmiensci sie w zakretach.... w
dojezdzie bowiem do osiedla sa dwa 90 stopniowe zakrety w lewo, i klika
pomniejszych w prawo. Malo tego - zakrety sa dosc waskie - pare lat temu
zabladzil tam autobus wycieczowy... gosc zakrecil, ale zajelo mu to 10
minut.... Jak w takim razie bedzie manewrowac straz pozarna? Zakrety bowiem
nie dosc ze sa waskie - to jeszcze otoczone slupami i tego tymu
przeszkadzajkami - szansa na wykrecenie - mala. Ludzi z tych blokow nie
bedzie sie tez dalo zbyt dobrze ratowac z powietrza - obok przeiega 125 kV
linia energetyczna.
Tak wiec koncowe pytanie: czy ktorys z urzednikow moze byc pociagniety do
odpowiedzialnosci jak sie cos stanie w takim wierzowcu a straz na czas nie
dojedzie? Czy ktos kto wydaje pozwolenie na budowe tak duzych obiektow (beda
to najwyzsze loki mieszkalne w Krakowie) nie powinien sprawdzic takich
rzeczy?


Z tego co wyczytałem z niemieckich tekstów to była to linia militarna.
Inny cel
trudno sobie wyobrazić. Podejrzewam, że miał to być zapas dla mostu we
Frankfurcie.


Zgodnie z planami Układu Warszawskiego liczono się z tym, że wszystkie
przeprawy mostowe na Odrze będą stanowiły pierwszoplanowy cel lotnictwa i
rakiet NATO. Ich położenie z oczywistych powodów było powszechnie znane.
Można było je znaleźć na byle atlasie samochodowym, o bardziej
wyrafinowanych sposobach zdobycia tych informacji już nie wspominając.
Przeprawy te miały żywotne znaczenie dla realizacji planów strategicznych
Układu Warszawskiego, bowiem spora część pierwszego rzutu strategicznego
znajdowała się na terenie położonym na północ od Wrocławia. Tam również
były magazyny zaopatrzeniowe. No i wreszcie w kilka dni po ataku przez Odrę
należało przerzucić drugi rzut strategiczny złożony z wojsk, które
przyjechały by w Litwy, Białorusi i Ukrainy. Dla tych wojsk w rejonie
naszej wschodniej granicy zbudowano szereg wówczas tajnych baz
przeładunkowych.

Stąd planowano prowadzenie ruchu po kolejowych mostach pontonowych. Mosty
takie na dzień by składano w celu ukrycia przed rozpoznaniem. Wystarczyło
je rozpiąć w środku, ustawić połowy równolegle do brzegu i zamaskować. Na
noc most składano na nowo. Poza tym, nawet w razie trafienia było je
łatwiej odbudować, bo po prostu wymieniało się odpowiedni odcinek. No i
pozwalały one bez wzbudzania niepotrzebnej sensacji przerzucić część wojsk
jeszcze przed rozpoczęciem działań. Wiadomo, że pozyskanie agenta na stacji
pogranicznej nie było wielkim problemem dla NATO. O wiele trudniej było
pozyskać i utrzymać agenturę w rejonie nieużywanego połączenia, gdzie nie
było nawet posterunku odgałęźnego, a tor poprowadzono poza terenami
zamieszkałymi. Przez taki most można było nocami przerzucać wojska jeszcze
przed atakiem, robiąc tym samym miejsce w Polsce dla drugiego rzutu.

Z relacji miejscowej ludności dowiedziałem się kiedyś, że podobno w latach
70-tych przy okazji jakiś wielkich ćwiczeń UW zmontowano co najmniej jeden
taki most nieco na północ od miejscowości Górzyca - tam jest odpowiednia
"bocznica" prowadząca aż na wał od strony Polski (Niemiec pewnie też, choć
osobiście nie widziałem. Podobno przez wiele lat elementy tych mostów
przechowywano zamaskowane w rejonach przepraw. Wg niepotwierdzonych
informacji jedne były przechowywane w jakimś poniemieckim forcie, drugie
zaś w magazynach zamaskowanych na PGR.

Na rzece Wisła problem był mniej dotkliwy. Po pierwsze większość magazynów
oraz wojsk pierwszorzutowych znajdowało się pomiędzy Wisłą a Odrą. Po
drugie Odległość pomiędzy spodziewaną linią frontu, a Wisłą była jednak
większa i dawała o wiele większe szanse na zestrzelenie środków napadu
powietrznego przez obronę. Po trzecie nie było równoległych do Wisły linii
kolejowych, od których można by było niepostrzeżenie doprowadzić bocznice
do obszaru międzywała. Stąd też z tego co pamiętam pozostawiono tu tylko
jedną taką linię w celu ewentualnego wykorzystania. Uznano, również że
wielkie miasta, takie jak Kraków czy Warszawa będą posiadały obronę
przeciwlotniczą, która zapewni bezpieczeństwo znajdującym się w ich obrębie
przeprawom mostowym. No i z założenia drugi rzut strategiczny w chwili
rozpoczęcia ofensywy powinien znajdować się już pomiędzy Wisłą a Odrą.


   Po raz kolejny przez ostatni tydzień poruszałem się po Europie między
innymi koleją. Jak wiele Polska ma w tym zakresie do zrobienia - można by
pisać godzinami.
Generalnie kolej we Francji, Belgi czy Niemczech wydaje się być idealnym
środkiem transportu dla większości mieszkańców. Ludzie korzystają z kolei
chętnie i często mimo wysokich cen. Co mnie zastanowiło to to, że na trasach
którymi się poruszałem nie ma praktycznie żadnych skrzyżowań
jednopoziomowych z drogami. Wszędzie przejazdy nawet z drogami polnymi są
wielopoziomowe. Najbardziej oblegane są pociągi "IC". Praktycznie we
wszystkich pociągach 100% miejsc jest zajęte. Na pociągi te np w Belgii nie
ma miejscówek. Pociągi są szybkie, nowoczesne i eleganckie. Nawet w
pociągach regionalnych wszędzie są komunikaty głosowe i wizualne i zbliżaniu
się do kolejnej stacji. Praktycznie na wszystkich trasach pomiedzy wiekszymi
miastami  jedzie się z prędkością około 160km/h. Pociągi kursują często i o
stałych porach np Bruksela - Antwerpia, co 20 minut w dni robocze i co 30
minut w święta. Bruksela - Paryż co 30 minut. Czas przejazdu Brukseli do
Paryża według rozkładu 1 godzina 25 minut. W praktyce jechaliśmy 1 godzinę
15 minut. Nie wiem jaką predkością jeżdżą pociągi na tej trasie. Z tego co
widziałem to pociąg wyprzedza najszybsze samochody na biegnącej wzdłuż torów
autostradzie z taką predkością, że nie można się nawet dokładnie przyjrzeć
wyprzedzanym samochodom. Może ktoś wie jaka jest odległość Bruksela - Paryż
albo z jaką szybkością jeżdżą tam pociągi thalys? Jedyny mankament to
wysokie ceny za połączenia (jak na polskie warunki) Bruksela - Paryż 74,5
Euro dla dorosłego i 37,5 Euro młodzież. Jest też wiele różnych zniżek które
mieszkańcy skrupulatnie wykorzystują. Najbardziej podobał mi się nowy
dworzec kolejowy w Berlinie (swoją drogą w Berlinie jest już chyba około 30
dworców). Nowy dworzec Berlin HBF mimo 5 poziomowej konstrukcji jest tak
pomyślany, że praktycznie nie można się tam zgubić. Praktycznie wszystkie
urządzenia informacji podróżnych oparte są już o monitory LCD. Wszechobecne
automaty do sprzedaży biletów powodują, że w kasach nie ma kolejek. Z kolei
we Francji podobaja mi się napisy nad kasami informujące w jakim językach
można się porozumiewać z kasjerem. Od razu wiadomo, że ustawiam sie do
okienka z angielskim i nie muszę machać rozpaczliwie rękoma. W Niemczech
wszyscy indagowani przeze mnie potrafili mówić po angielsku. W Paryżu
praktycznie wszystkie większe dworce są dworcami końcowymi (bez możliwości
przelotu). Co ciekawe wszystkie odwiedzone przeze mnie dworce w Paryżu mają
praktycznie taki sam układ architektoniczny. Około 20 - 30 peronów poniżej
dworca merto, identyczny układ kas biletowych, sklepów.
Powrót na naszą kolej zawsze robi smętne wrażenie. Co z tego, że z Berlina
do Kostrzynia kolej niemiecka uruchamia kilkadziesiąt pociągów skoro w
Kostrzyniu trzeba potem czekać kilka godzin, aby sie dostać np. do
Wrocławia.

Zbych



Ze w Krakowie to jest zwykly tramwaj, to juz wiemy. 8-)

Ale: W Nowych Sygnalach pisza o nowych liniach "szybkiego tramwaju" na
swiecie, i ze linie taka ma otrzymac Bordeaux, i ze predkoac handlowa
bedzie na niej wynosila 21 km/h (obecnie autobusy maja w centrum 8
km/h). 21 km/h to jest szybki tramwaj? W takim razie w Warszawie mamy
takich pelno, rozkladowe szybkosci "od petli do petli" sa rzedu 19-20
km/h, w niedziele nawet wiecej...


Trduno powiedziec, jak to sie ma do lokalnych warunkow. Jesli policzymy
predkosc handlowa tramwaju w scislym centrum Katowic (np. na odcinku Rynek -
Plac Wolnosci) to moze nam wyjsc <<10km/h. Inaczej zachowuje sie tramwaj w
ciagu pieszym/samochodowym, inaczje na wydzielonym torowisku. Definicja
szybkiego tramwaju jest prosta - powinien byc na wydzielonym torowisku nie
kolidujacym z ciagami pieszymi/drogowymi - wtedy postoje mamy tylko na
przystankach, a pomiedzy nimi predkosc moze byc maksymalna. Powstaje wiec
kwestia jak czesto maja byc przystanki - zapewne w odniesieniu do centrum
miejskiego jest to odleglosc ok. 150-300 metrow, wiec handlowa 21km/h moze
byc naprawde sukcesem.

Na swiecie zaciera sie podzial pomiedzy tramwajem, koleja podmiejska i
metrem, zreszta to zawsze bylo "to samo, tylko inaczej". Wazne jest, zeby
bylo szybko i mozliwie bezposrednio, a jesli nie,to z idealnym
skomunikowaniem. Niektore miasta wplotly w swoj system komunikacji
aglomeracyjnej lokalne koleje waskotorowe (Sztokholm, Neapol, Rzym i jeszcze
wiele innych) zwykle elektryfikujac je i uzyskujac w ten sposob
automatycznie szybki tramwaj na wydzielonym torowisku (predkosci max rzedu
70km/h, tory 800-1000mm). A jesli nie zelektryfikowany, to juz nie tramwaj?
Funkcja ta sama, wiec dlaczego nie. W Polsce nawet mamy (ciekawe ile jeszcze
sie utrzymaja) szereg linii waskotorowych dzialajacych praktycznie na
prawach tramwaju, ostatnio obslugwiwanych przez rumunskie wagony motorowe
MBxd2 .

WG studialnego projektu dla Gornoslaskich Kolei Waskotorowych (tor 785mm,
luki minimalne r=70m, predkosc max zaledwie 40km/h) ruch na hipotetycznej
linii Katowice Rondo-Akademia-Bogucice-Siemianowice-Bytkow-Bytom-Centra
Handlowe Bytom-Centra Handlowe Zabrze-Sosnica-Gliwice
Politechnika-Srodmiescie przy obsludze wagonami motorowymi klasy MBxd2 lub
zespolami MBxd2+Bxhpi daje czas przejazdu trasy o dlugosci 38km w okolo 85
minut, czyli predkosc handlowa bliska jest 30km/h. Ponad 20 przystankow w
odleglosciach min 800m, max  nawet 4 km, linia jednotorowa z
przystankami-mijankami, czestotliwosc ruchu 30 minut (bardziej kolejka
podmiejska niz tramwaj).  Podniesienie predkosci max na 60km/h daje juz
handlowa rzedu 40km/h. W realizacje nalezaloby zainwestowac jednak kapital
rzedu 6-10 milionow zlotych, poniewaz ogromna czesc torowisk Gliwice-Bytom i
Siemianowice-Katowice zostala rozkradziona.  Zaleta byloby jednak skrocenie
czasu jazdy pomiedzy wszystkimi stacjami posrednimi na linii (pomijajac
relacje bezposrednia Katowice-Gliwice i Katowice-Bytom) o 50-200% w
porownaniu z alternatywna komunikacja miejska i PKP.  Zaletami takiego
polaczenia byloby dokomunikowanie najwiekszych osrodkow akademickich
regionu, dziesiatek szkol z duzymi osiedlami mieszkaniowymi lezacymi przy ww
linii (Katowice-OsOs Rozdzienskiego, Kukuczki;
Siemianowice-Tuwima,Korfantego,Robotnicze; Bytom-Arki
Bozka,Szombierki,Karb,Nowy Karb;Zabrze-Curie-Sklodowskiej;Gliwice-Sosnica) i
obsluga komunikacja szynowa szeregu centrow handlowych powstajacych przy
drodze E40. Przy okazji pojawilaby sie mozliwosc zagospodarowania ogromnych
rubiezy poprzemyslowych lezacych wzdluz ciagu kolejki i rozwoj na tych
terenach nowego przemyslu i handlu. Inna rzecz, ze prosiloby sie wtedy
skierowanie na linie nowoczesnego taboru...
Oczywiscie dopoki to mozliwe, nalezaloby rownolegle prowadzic ruch towarowy
co umozliwiaja rozbudowane uklady torowe stacji w Bytomiu Karbiu i
Maciejkowicach. Wyjezdzajacy w sobote czy niedziele rano i powracajacy
wieczorem planowy pociag turystyczny z Katowic przez Bytom i Gliwice do Rud
pod Raciborzem zrobilby furore i przyciagalyby rzesze turystow, co nie
byloby zadnym klopotem dla parowozow Tw53 mogacych prowadzic sklady o masie
400 ton. Pociag turystyczny o predkosci max 30km/h pokonywalby 70 kilometrow
trasy w 3,5 godziny i nie zatrzymywalby sie na wszystkich przystankach...
idealny pociag pielgrzymkowy spod Bazyliki w Bogucicach po Sanktuarium w
Rudach!

Projekt ten ma jednak jedna wielka wade - pojawil sie o te 5 lat za pozno,
gdy szlaki gdzie zawieszono ruch zostaly zniszczone i nie ma chetnych do
poniesienia kosztow inwestycji...  i pomyslec, ze jeszcze 10 lat temu mozna
bylo to (teoretycznie) w majestacie prawa zrealizowac praktycznie zerowym
kosztem, zero science-fiction.

Pozdrawiam

JH



| Heh, poczytałem sobie więcej o tutaj: http://tiny.pl/73ts i...

bardzo ciekawe ...

| ...zagadnienie jest w sumie dość proste, a zarazem ciekawe. W przypadku
| algorytmu Damerau-Levenstein'a definiuje się "odległość" pomiędzy dwoma
| tekstami jako najmniejszą ilość operacji edycji tych tekstów, przy czym
| dopuszczalne są cztery operacje:
|
| - usunięcie znaku
| - wstawienie znaku
| - wymiana znaku na inny
| - zamiana dwóch znaków miejscami.
|
| Przy najprymitywniejszym podejściu do implementacji trzeba wykonać
| X*Y*(Min(X,Y)) operacji żeby toto wyliczyć, X i Y to długości
| porównywanych tekstów.
|
| Czyli przy 10-znakowych słowach trzeba wykonać jakieś 1000 iteracji per
| słowo, nie tak strasznie... Po usprytnieniu algorytmu da się zejść do
| X*Y operacji. Może ktoś ma gotowca w VB/VBA? :)

Mimo wszystko, tak na oko, to porównanie rekordów dużej tabeli może być
bardzo długie ...
Powtarzam: na oko !

Ja podchodziłem do zadanego problemu nieco inaczej:
- wszelkie znaki nieznaczące (wszystko spoza [a-z,0-9,ąśćźżęłóń]) zamiana
na spacje
- z każdego pola słownikuję najdłuższe słowo (split)
- porównuję czy odpowiednie najdłuższe słowa z odpowiednich pól zawierają
się pierwsze w drugim lub na odwrót ...
(Jankowalski<-kowalski)
- ewent. zamiana polskich ogonków na odpowiedniki łacińskie ...
- ewent. zamiana na UCase, choć w accessie raczej to nie ma znaczenia i
indeksy tworzone są pewnie w oparciu o UCase lub LCase ...

w podanym przykładzie :

1    P.P.H.U. Jan Kowalski   ul. fabryczna    Leczyca
2    PPHU Jan Kowalski       fabryczna        Leczyca
3    H.U. Jankowalski        ul.fabryczna     Leczyca

byłoby :

tSlownik (id, nazwa_pola, slowo)
   (oczywiście indeksy na wszystkich polach)
1    firma    Kowalski
1    adres    fabryczna
1    miasto   Leczyca
2    firma    Kowalski
2    adres    fabryczna
2    miasto   Leczyca
3    firma    Jankowalski
3    adres    fabryczna
3    miasto   Leczyca

i kwerenda:

Select distinct
    id1, id2
from
    tSlownik S1, tSlownik S2
Where
    S1.nazwa_pola = s2.nazwa_pola
and
    (s1.slowo like s2.slowo & "*" or s2.slowo like s2.slowo & "*")
and
    S1.id < s2.id

(wielkość liter nieistotna - przynajmniej w accessie)

i - znów na oko - 80-90% przypadków zostanie wyłapanych!
Reszta to literówki i przypadki szczególne, na które i tak żaden algorytm
nie poradzi ...

Tzn. taki algorytm Levenshteina pozwoli ocenić "podobieństwo", ale decyzje
musi IMHO podjąć człowiek ...


Sprawa już pojawiła się na początku roku, ale w innym kontekście.
Uznałem, ja za wartą przypomnienia, wyjaśnienia i napiętnowania. Przepraszam
z góry wszystkich, którzy zamierzają mnie oskarżyć o złe zachowanie się w
grupie.

Jest sobie rozporządzenie Ministra Łączności z dnia 14 czerwca 2000 (Dz.U.
nr 50, poz 594), mówiące, że: "Połączenia telefoniczne pomiędzy abonentami
znajdującymi się na obszarach powiatów utworzonych z dniem 1 stycznia 1999
r. i podzielonych granicami stref numeracyjnych powinny być zaliczane przez
operatorów jak połączenia lokalne nie później niż z dniem 1 października
2000 r."

"Konia z rzędem" (może nawet ufunduje nagrodę dla zwycięzcy) temu kto
znajdzie w polskim prawie zapis, że to samo dotyczy innych powiatów, tzn.
nie podzielonych granicami stref numeracyjnych. Oznacza to, że w obrębie
powiatów "śródwojewódzkich" operator może kasować za rozmowy wychodzące poza
obręb sieci miejscowych, więcej niż wewnątrz nich. Nie wolno mu jednak tego
robić jeżeli powiat jest przecięty granicą dawnych województw.

Przypomnijmy, zgodnie z zapisami prawnymi:
"Sieć PSTN umożliwia realizację następujących rodzajów połączeń:
1)  lokalnych -- są to połączenia zrealizowane pomiędzy abonentami
należącymi do tej samej sieci lokalnej,
2)  strefowych -- są to połączenia zrealizowane pomiędzy abonentami
należącymi do tej samej stref numeracyjnych,
3)  międzystrefowych -- są to połączenia zrealizowane pomiędzy abonentami
należącymi do różnych stref numeracyjnych [...]".

(Funkcjonuje jeszcze pojęcie połączeń miejscowych (głównie dla układów
wielocentralowych w dużych aglomeracjach, ale "dziwnym trafem" uciekło z
aktualnie obowiązującego rozporządzenia.)

Tradycyjnie z punktu widzenia taryfikacji przyjmowano, że połączenia
miejscowe są prowadzone pomiędzy stacjami telefonicznymi usytuowanymi na
obszarze ograniczonym granicami administracyjnymi miasta lub gminy, co nie
koniecznie musiało być zgodne z formalnymi definicjami. Prowadziło to
zresztą do sytuacji, że sąsiedzi mieszkający na granicy miast, których
posesje dzielił jedynie płot (np. Poznań-Luboń, Poznań-Swarzędz, nie wspomnę
o Śląsku czy Trójmieście) telefonowali między sobą płacąc stawkę za rozmowy
strefowe, które były np. 12 droższe niż miejscowe. (Obecnie analogiczna
sytuacja występuje na granicy stref numeracyjnych - patrz niżej.)

Dopiero z dniem 1 września 1995 roku TP S.A. wprowadziła zasadę, że
wszystkie połączenia realizowane na terenie jednej strefy numeracyjnej będą
kosztowały tyle samo co połączenia miejscowe. Nie zmieniono definicji pojęć
tych kategorii połączeń, a jedynie wprowadzono te same ceny dla dwóch
rodzajów połączeń.

Efektem takiej decyzji znacznie zwiększyła się liczba połączeń realizowanych
za minimalną opłatą, gdyż opłata ta zaczęła być stosowana w większej liczbie
relacji abonent-abonent. Tym samym uległy zmniejszeniu rachunki płacone
przez przeciętnego abonenta, a tym samych wpływy TP S.A. (należy
przypuszczać, że dosyć znacznie). Trzeba też przypomnieć, że wówczas  strefa
numeracyjna była na ogól mniejsza od województwa, np. w poznańskim było ich
5, ale konińskie stanowiło jedna strefę numeracyjna tak jak dziś.

Minister Łączności Zarządzeniem z dnia 28 czerwca 1996 roku wprowadził nowy
Plan Numeracji Krajowej dla sieci telefonicznej (PNK-95 TF), w którym po raz
pierwszy obszar strefy numeracyjnej został utożsamiony z obszarem
województwa według stanu wynikającego z podziału administracyjnego kraju
aktualnego w dniu 1 marca 1996 roku. Z punktu widzenia taryfikacji, wobec
wcześniejszej decyzji TP S.A. o zrównaniu opłat za rozmowy strefowe z cenami
rozmów miejscowych, oznaczało to dalsze zwiększenie liczby abonentów
osiągalnych za najniższą opłatą.

W tej sytuacji mogą istnieć połączenia na faktyczną odległość przekraczającą
150 km (np. w byłych województwach bydgoskim, białostockim, czy
szczecińskim), które są taryfikowane na tym samym poziomie co rozmowy
miejscowe. Z drugiej strony, rozmowy prowadzone na niewielką odległość
pomiędzy miejscowościami leżącymi w różnych województwach mogą kosztować
tyle co najdroższe rozmowy krajowe, czyli obecnie ok. 5 razy więcej (a
bywało i 15). Ilustracją tej sytuacji jest opisywany swego czasu w prasie
(Rzeczpospolita, Łączność) przykład, w którym mieszkańcy dwóch miast,
Mieszkowa (woj. poznańskie) i Jarocina (woj. kaliskie), odległych od siebie
o kilka kilometrów, za rozmowy między sobą płacą według taryfy dla rozmów
międzymiastowych powyżej 100 km, bo tyle wynosi odległość pomiędzy Poznaniem
i Kaliszem - siedzibami central międzymiastowych .

To chyba wyczerpuje zagadnienie, kto, kiedy i jak mącił w streafch
taryfikacyjnych.


Takze moge dolaczyc sie do tej opini. Co prawda moim Audikiem jezdze
dopiero miesiac, wiec nie moge sie wypowiadac co do niezawodnosci, ale
moge opisac dotychczasowe wrazenia.

Model Audi 80 CC turbo diesel, rocznik 86 (przejsciowka). Przebieg 187kkm.
Silnik pracuje jak zegarek, zapala bez problemu (na razie max. przy -8).
Nic nie brzeczy, zero sladow korozji (odpukac) wszystko dziala.

Fakt, ze zawieszenie jest nie za dobre. Czuc kiedy sie najezdza na kazda
dziure, a przy stanie polskich drog jest to raczej nagminne.

Zuzycie paliwa w miescie, w zimie, jezdze raczej na zimnym silniku -
krotkie odleglosci, czasem troche w korku - 7l/100km. Na trasie przy 90
okolo 4,6 l. Z przyspieszeniem nie jest za dobrze, ale i nie jest zle, a
nawet jest niezle 14 s do setki, bo ma 70 koni, a wazy jedyne 1020 kg.

Bagaznik - wielki jak studnia. Nie jest tak cichy jak benzynowy, ale jak
na diesela, to rewelacja. Ogolnie jezdzi sie wygodnie i jak na razie (oby
tak dalej) jestem bardzo zadowolony.


Jezdze wlasnie takim, 1.8 benzyna, od 4 miesiecy. Przez ten czas
zainwestowalem w niego 2 razy. Pierwszy raz w wymiane oleju, a drugi w tylna
lampe, ktora zona stlukla przy cofaniu. Lampa na gieldzie kosztuje 100 zl.
Auto jest duze, wygodne i dobrze wytlumione. Mialem okazje porownac ostatnio
z nowym (8 kkm) Fiatem Palio Weekend i ... w 10 letnim Audi jest ciszej :)
Audi generalnie jest samochodem z gatunku tych lepszych, dlatego kiedy
kupujesz nowy to musisz dosc slono zaplacic. A placisz wlasnie za jakosc
wykonczenia, komfort, trwalosc itd (a nie za plastikowa tapicerke jak w
Fiacie). Jezeli nie trafisz na jkis zajezdzony egzemplaz, to bedziesz sobie
chwalil.
Spalanie - 6,5 l / 100 km na trasie przy 90 km/h. Jak jezdzisz w okolicach
134, 140, to nie powinienes wyjsc poza 8 litrow. W miescie jest troche
gorzej. Moj wozek lyka 12, ale ja mam dosc specyficzna sytuacje. Mam do
pracy 10 minut, wiec jezdze praktycznie tylko na zimnym silniku. W lecie
jest lepiej. Spalanie w miescie pomiedzy 9 a 10 litrow.
Kopyto? Moglo by byc troche lepiej, bo auto jest ciezkie, a silnik ma 90
koni. Ale woz nie jest wolowaty. A moze to tylko moje subiektywne wrazenie,
bo przesiadlem sie ze 112 konnej maszyny. Najszybciej jechalem  195 km/h i
woz szedl jak po sznurku. Do 200 by poszedl, ale zona zaczela piszczec :).
Ale w zasadzie komfortowo mozna jezdzic tak do 140, 150, bo pozniej juz
zaczyna halasowac. Przy 180 ryczy juz jak syrena bez tlumika :)))) Ale w
Polsce i tak nie ma warunkow zeby jezdzic zta predkoscia.
Acha. 10 lat gwarancji na blachy (czyli zostal mi jeszcze miesiac). Nie
widze sladow krozji.
Wady? Ogolnie rzecz biorac Adi maja slabe zawieszenie. Moj samochod jest w
kraju niecaly rok, wiec jeszcze trzyma sie kupy. Za to silnik musi
przejechac 300 kkm bez remontu (chyba ze go do pluga zaprzegasz i jezdzisz
bez wody w chlodnicy)
Ceny czesci. w tym modelu nie wiem. Poprzednio jezdzilem Audi 80 GT rok 86
(przejsciowka). Spotkala minie przyjemnosc remontu zawieszenia i za wymiane
sworzni, wszystkich tulej zawieszenia i lozyck przednich amortyzatorow plus
robocizna (wszystkie czesci kupowal mechanik, wiec doliczyl jakas marze)
zaplacilem ok 900 zl. Ale to bylo 2 lata temu, wiec dosyc dawno. Od tamtej
pory moje wydatki na remonty i w poprzednim wozie i w tym sa raczej znikome
(tfu odpukac).

Jeszcze raz zaznaczam, ze jest to tylko moja subiektywna opinia wynikajaca z
doswiadczen 2 lat jezdzenia dwoma modelami Audi 80.

| Jak w temacie - roczniki 1989-1992, jak z trwałością, ceny części
| zamiennych, wrażenia z jazdy itd. - sami wiecie najlepiej. Będę wdzięczny

| --
| Robin E



Powodzenia w uzytkownaniu.
Na pewno bedziesz zadowolony.


Takze moge dolaczyc sie do tej opini. Co prawda moim Audikiem jezdze
dopiero miesiac, wiec nie moge sie wypowiadac co do niezawodnosci, ale
moge opisac dotychczasowe wrazenia.

Model Audi 80 CC turbo diesel, rocznik 86 (przejsciowka). Przebieg 187kkm.
Silnik pracuje jak zegarek, zapala bez problemu (na razie max. przy -8).
Nic nie brzeczy, zero sladow korozji (odpukac) wszystko dziala.

Fakt, ze zawieszenie jest nie za dobre. Czuc kiedy sie najezdza na kazda
dziure, a przy stanie polskich drog jest to raczej nagminne.

Zuzycie paliwa w miescie, w zimie, jezdze raczej na zimnym silniku -
krotkie odleglosci, czasem troche w korku - 7l/100km. Na trasie przy 90
okolo 4,6 l. Z przyspieszeniem nie jest za dobrze, ale i nie jest zle, a
nawet jest niezle 14 s do setki, bo ma 70 koni, a wazy jedyne 1020 kg.

Bagaznik - wielki jak studnia. Nie jest tak cichy jak benzynowy, ale jak
na diesela, to rewelacja. Ogolnie jezdzi sie wygodnie i jak na razie (oby
tak dalej) jestem bardzo zadowolony.

| Jezdze wlasnie takim, 1.8 benzyna, od 4 miesiecy. Przez ten czas
| zainwestowalem w niego 2 razy. Pierwszy raz w wymiane oleju, a drugi w tylna
| lampe, ktora zona stlukla przy cofaniu. Lampa na gieldzie kosztuje 100 zl.
| Auto jest duze, wygodne i dobrze wytlumione. Mialem okazje porownac ostatnio
| z nowym (8 kkm) Fiatem Palio Weekend i ... w 10 letnim Audi jest ciszej :)
| Audi generalnie jest samochodem z gatunku tych lepszych, dlatego kiedy
| kupujesz nowy to musisz dosc slono zaplacic. A placisz wlasnie za jakosc
| wykonczenia, komfort, trwalosc itd (a nie za plastikowa tapicerke jak w
| Fiacie). Jezeli nie trafisz na jkis zajezdzony egzemplaz, to bedziesz sobie
| chwalil.
| Spalanie - 6,5 l / 100 km na trasie przy 90 km/h. Jak jezdzisz w okolicach
| 134, 140, to nie powinienes wyjsc poza 8 litrow. W miescie jest troche
| gorzej. Moj wozek lyka 12, ale ja mam dosc specyficzna sytuacje. Mam do
| pracy 10 minut, wiec jezdze praktycznie tylko na zimnym silniku. W lecie
| jest lepiej. Spalanie w miescie pomiedzy 9 a 10 litrow.
| Kopyto? Moglo by byc troche lepiej, bo auto jest ciezkie, a silnik ma 90
| koni. Ale woz nie jest wolowaty. A moze to tylko moje subiektywne wrazenie,
| bo przesiadlem sie ze 112 konnej maszyny. Najszybciej jechalem  195 km/h i
| woz szedl jak po sznurku. Do 200 by poszedl, ale zona zaczela piszczec :).
| Ale w zasadzie komfortowo mozna jezdzic tak do 140, 150, bo pozniej juz
| zaczyna halasowac. Przy 180 ryczy juz jak syrena bez tlumika :)))) Ale w
| Polsce i tak nie ma warunkow zeby jezdzic zta predkoscia.
| Acha. 10 lat gwarancji na blachy (czyli zostal mi jeszcze miesiac). Nie
| widze sladow krozji.
| Wady? Ogolnie rzecz biorac Adi maja slabe zawieszenie. Moj samochod jest w
| kraju niecaly rok, wiec jeszcze trzyma sie kupy. Za to silnik musi
| przejechac 300 kkm bez remontu (chyba ze go do pluga zaprzegasz i jezdzisz
| bez wody w chlodnicy)
| Ceny czesci. w tym modelu nie wiem. Poprzednio jezdzilem Audi 80 GT rok 86
| (przejsciowka). Spotkala minie przyjemnosc remontu zawieszenia i za wymiane
| sworzni, wszystkich tulej zawieszenia i lozyck przednich amortyzatorow plus
| robocizna (wszystkie czesci kupowal mechanik, wiec doliczyl jakas marze)
| zaplacilem ok 900 zl. Ale to bylo 2 lata temu, wiec dosyc dawno. Od tamtej
| pory moje wydatki na remonty i w poprzednim wozie i w tym sa raczej znikome
| (tfu odpukac).

| Jeszcze raz zaznaczam, ze jest to tylko moja subiektywna opinia wynikajaca z
| doswiadczen 2 lat jezdzenia dwoma modelami Audi 80.

| Jak w temacie - roczniki 1989-1992, jak z trwałością, ceny części
| zamiennych, wrażenia z jazdy itd. - sami wiecie najlepiej. Będę wdzięczny

| --
| Robin E




(nie dla pojedynczych), to możesz zwrócić uwagę. Jednakże czy aby jesteś
pewien, że autobus tego naspieszenia nigdzie nie traci ? Chyba, że po
prostu Plac Piastów jest takim punktem regulatorskim dla opóźnień i stąd
taka duża rezerwa. W końcu nie wstawiono jej bez powodu.


Oczywiscie czasami traci, szczegolnie linia 187 ktora robi kurs okrezny (w
tym rejonie ) z Pl. Piastow, przez Toszecka Obroncow Pokoju -
Tarnogorska - - Pl. Piastow i dalej na petle.
Poniewaz czasami miasto sie zatyka, to 187 utka na tranie Pl. Piastow -
Sikornik. Z petli rusza spoznione i znow staje na Rybnickiej, (Konarskiego -
juz nie) wiec z Placu Pistow spoznione juz np. 15 minut jedzie przez
Opolska - Toszecka - Obroncow na Tarnogorska i nadal ma problemy z
nadrobieniem strat. Na odcinku o ktorym pisalem nadrabnia 4 minuty by po
dotarciu na Pl. Piastow  i jadac na Sikornik stracic kolejne 8.

i tak w kolko do czasu rozladowania korkow w Centrum.

Gdy otwierali dom wspolpracy Polsko- Niemieckiej zrobily sie takie korki, ze
znajomy kierowca w pewnym momencie jezdzil na odwrot(tzn zamiast Opolska -
Tarnogorska to Tarnogorska Opolska) Mial prawie 50 minut opznienia, ktorych
do konca dnia nia nadrobil i spozniony 20 min zjechal do zajezdnii.(to jeden
z tych typow, co skoreo zaplacili mu za 10 kursow to dziesiec zrobi, chocby
musial zamiast o 24 to o 2 w nocy wrocic do
domu.)

A teraz wracając do głównego wątku.

Zauważyłem pewna rzecz: Linia 187 ma zapas 1 minuty na tej trasie. Odcinek
Pomorska - Radiostacja inne linie maja (chyba wszystkie) wyliczony na 1 min,
a 187 na 2 min.

Ogólnie mowiac:
Przystanek Tarnogorska (Krzyz) ostatni przed Placem.

Linia 112 prawie zawsze 2-3 min przed czasem. - zjezdza na petle - nigdzie
sie nie spieszy :-)))
Linia 57 i 80. W godz. szczytu mniej wiecej o czasie +-1 min. W godz. 9-14
18-23 nawet 4 min przed
linia 187 pod wieczor nawet +4 (od chwili gdy wyjedzie z Obroncow na
Tarnogorska)
Linia 288 - roznie bywa.

Chcialbym tu zaznaczyc ze czesc kierowcow pewnego dnia zatrzymywala sie na
tym przystanku i czekala na czas odjazdu(chyba byla jakas kontrola bo
widzilem samochod KZK GOP na placu)

Linia 257 powinna miec poprawiony rozklad. Kursuje 10 min przed, bo
kierowcom do zajezdnii sie spieszy.

To na tyle.

Moznaby zglosic do KZK ze sie rozejrzymy, i spiszemy swoje uwagi. W koncu co
nam szkodzi jadac przy okazji spojrzec na zegarek i cos zanotowac.
Byleby to mialo jakis sens, a wydaje mi sie ze to moze przejsc po stronie
KZK.
Na poczatek moze kazdy z nas przez najblizszy tydzien spisze takie
ciekawostki, jak ta ze 288 i 187 z przystanku Tarnogorska (Krzyz) do
przystanku Pl. Piastow GCH maja wyznaczone 2 min. na przejazd, a swiatla na
Pl. Piastow maja cykl 1:20 min. (A pomiedzy tymi przystankami sa 3
skrzyzowania sterowane syg. swietlna, nie wspominajac o korkach i odleglosci
i zakretach 4x 90 stopni)

Łukasz Pisarek

----------------------------------
Komunikacja w Gliwicach
http://www.komunikacja.silesianet.pl/


| Nie wiem, w jakim mieÂście ludzie tak jeżdżÂą, ale ja mieszkajÂąc w
Warszawie

Wyliczyc ci miasta? ;)
-Warszawa,Lodz,caly Gorny
Slask,Wroclaw,Trojmiasto,Krakow,zakopane,Szczyrk,Wisla,Poznan,
wszystkie drogi pomiedzy miastami, Berlin,Kolonia i caly teren
Zaglebia Ruhry(tam mieszkalem i pracowalem jako m.in.kierowca
przez rok),Frankfurt,Mainz,Hannover i
okolice,Wiesbeden,Monachium.Stuttgard,Amsterdamm,Rotterdam,Paryz,
Bruksela,Nicea,Mediolan i jeszce kilkadziesiat miast w Polsce i w
Europie ;)

Czasem miesiecznie przejezdzalem ok.10tys.km.
A prawko mam od 1986r. i jeszcze nie mialem kolizji ani wypadku.


Gratuluję! Moja lista miast w Europie i poza nią jest nie mniejsza, a prawko
mam od 1973 roku i od tego czasu jeżdżę.
Owszem, zdarzyło mi się najechać na poprzedzajęcy pojazd dwa razy: przy
ruszaniu na światłach przed poprzedni samochód wbiegła kobieta (ja miałem
przejechane tego dnia 500km)- stłukłem reflektor.
Drugi raz, przy prędkości 20 km/h nie wychamowałem, bo asfalt był w stanie
płynnym, czego nie było widać.
Zaliczyłem też raz czołowe, gostek na Ukrainie wyprzedzał jadącą z przeciwka
ciężarówkę bez upewnienia się, że ma wolną drogę. Ja jechałem 100-120 Pusta
droga w dobrych warunkach daleko od terenów zabudowanych. Zginął mój
pasażer - mnie poskładali.
Nie chce mi się dalej licytować, ale chcę powiedzieć,że wiem o czym piszę.

A nie jezdze zawsze z przepisowa predkoscia ;)
Po prostu dostosowuje predkosc do warunkow.
Rekord predkosci mialem kilkukrotnie na autostradzie w
Niemczech,Francji i Belgii : 245km/h (w Polsce troche mniej-brak
dobrych autostrad), tak wiec przy dostosowaniu sie do warunkow
drogowych mozna jezdzic szybko i bezwypadkowo ;)

| nie widziałem nic, co by potwierdzało wyliczenia typu: prędkoÂść x 2
=
| odległoÂść w metrach.

Bo jako kierowca powinienies o tym wiedziec i umiec oceniac sytuacje!
Kiedy mozna jedzie sie szybciej,kiedy indziej wolniej.
W innej sytuacji jedziesz komus "na ogonie" np.przejazd po ruszeniu ze
skrzyzowania,
a w innej jadac za kims po autostradzie lub drodze ekspresowej w
odleglosci 20m.
Nie widzisz roznicy?
Kto ci dal prawo jazdy? ;)))

Pytanie:
Czy jadac za innym pojazdem w odleglosci 50m po drodze ekspresowej z
predkoscia 100km/h
masz takie same szanse na unikniecie zderzenia z nim podczas naglego
hamowania (zdazaja sie takie sytuacje wiec powinnes przewidywac to),
co jadac z predkoscia 100km/h lecz w odleglosci 200m?

W miescie jest inna sytuacja a inna na drogach szybkiego ruchu.
Czy nie widzisz roznicy?
Np. na Marszalkowskiej do/od Pl.Konstytucji nie pojedziesz 60km/h w
godz.szczytu w odleglosci 120m
gdyz nie ma zbytniej mozliwosci na rozwiniecie takiej predkosci i nie
ma takiej potrzeby,a do tego jadac po miescie twoja uwaga jest
bardziej (lub mniej;) skupiona i bedziesz mial szybsza reakcje na
nagle hamowanie niz na autostradzie.
Po prostu bardziej mozesz sie spodziewac naglego hamowania w miescie
niz na autostradzie i twoja swiadomosc
(i noga;) jest przygotowana na wlaczenie sprzegla i jednoczesne
nacisniecie hamulca.
Toz jest logiczne.


Sorry, nie przeginaj! Naprawdę nie widzę istotnej różnicy między hamowaniem
w mieście a poza nim. Tyle tylko, że gdy jadę dłużej poza miastem, chcąc się
zrelaksować w czasie jazdy pozostawiam sobie większy odstęp, bo pozwalają na
to warunki i tyle. A cała ta arytmetyka (bo o nią chodzi) jest do dupy.
Wtedy idźmy na całość i zwiększmy odległość jeszcze dwa razy - będzie
jeszcze dwa razy bezpieczniej :-)))

Zreszta....jezdzij jak chcesz ;)
Twoja sprawa.
Byle abys nie spowodowal kolizji/wypadku ;)


Dzięki! - Wiesiek



Owszem, ale zalety ty podlegają prawom ekonomicznym. Czasem
w imie dziury w portfelu trzeba z nich rezygnowac. A podroz np. Polskim
Ekspresem, czy dobra linia PKS na dalekich trasach czesciowo
przynajmniej rekompensuje owe niedogodnosci rezygnacji z torow.


    Bezsprzecznie tak.
I bezpieczeństwo jest większe.
Mam znajomych, którzy wysyłają dzieci tylko autobusami, a nigdy pociągami.

Znizki to pozostalosc po socjalizmie - taka smutna prawda


    Niekoniecznie - zniżki były przed 1939 rokiem dla urzędników
państwowych, do których zaliczani byli wtedy również nauczyciele, kolejarze.

 - tylko nasze

panstwo nie stac na to by sie ich pozbyc - mieli by wtedy wszystkich
przeciwko sobie - i pasazerow - ktorych nie stac bylo by na wygodny
lub nie pociag do ktorego sa przyzwyczajeni - i kolej, ktorej odcieto
by w ten sposob dostep do zapewnionego kanalu z kapusta - a wiec
przyspieszono by jej upadek - czego nie chce ani jej rozrosnieta
administracja
ani zwiazki zawodowe.


    Raczej chyba chodzi o ten kanał z kapustą niż te pozostałe względy.
Zniżki dla nauczycieli to kamuflaż dla dotacji budżetowej dla PKP.

| Lecz będąc pracownikiem sfery budżetowej może mógłbym tę swoją część
dotacji
| odzyskać w postaci zwiększenia nakładów na oświatę.

Wierzysz w to co piszesz ?


    Eeee - to jest grupa dyskusyjna, więc trzeba stawiać czasem
kontrowersyjne tezy.
Szkoda tylko, że jednowymiarowcy dają się wtedy podsadzać na konia i
rozwalają pmk swymi ripostami.
Miło mi, że nie uległeś tej prostackiej argumentacji :-)))

Choc nie wiem, czy utrzymanie sieci kolejowej nie powinno byc zadaniem
panstwa.



Ktoś kiedyś powiedział, że sieć kolejowa jest krwioobiegiem państwa.
I rozumne państwo dba o ten kwioobieg.
Jednakże wydaje mi się, że okres PRL również odcisnął na kolei swe piętno w
postaci inwestycji chybionych ( choćby np. LHS powielająca istniejące linie
normalnotorowe, czy budowa iluś tam przystanków, gdzie wsiadała lub
wysiadała rodzina byłego lokalnego I Sekretarza, a której nie chciało się
dymać te 5 km do najbliższego p.o.).
I trudno, aby państwo ( a właściwie my ) finansowało te "zaplute karzełki"
poprzedniego systemu politycznego.
Myślę również, że jesteśmy świadkami wojny pomiędzy lobby przemysłu
samochodowego i budownictwa autostrad, a niestety słabnącym lobby kolejowym.
Państwo na pewno zabezpieczy strategiczne i taktyczne linie z punktu
widzenia militarnego

jakim systemem wciaz najwygodniej transportowac np. czolgi na duze
odleglosci ?


Transport ludności nie jest już priorytetem polityki państwowej jak to miało
miejsce za czasów PRL.

W XIX w. kolej byla motorem postepu,


    No właśnie to jest i moim pytaniem - czy dziś kolej mogłaby generować
powstawanie miast ?
Nie wiem - nie mam na ten temat zdania

dzis jest znakiem prosperity (Gdansk,
Krakow,
Poznan, Wuwa, etc)


    Tak, ale to są metropolie !
i upadku (Kolbuszowa, Parczew, Hajnowka).


Bo upadł tam przemysł lub wobec nieelastycznej struktury PKP przerzucił się
na transport samochodowy.

Moze to co pisze, to nieprawda - jestem w koncu nedznym chemikiem


ale z PW, a to jest ( mimo różnych zastrzeżeń )  firma, która uczy
logicznego myślenia

a nie uczonym ekonomista - ale takie sa moje przemyslenia w tym temacie.


No jeszcze jednak do nich należałoby dołączyć szersze pytanie o kontekst
polityczny i historyczny.
Quo vadis Polsko !

Pozdrawiam
Krzysztof


Witam i pozdrawiam wszystkich!

Jestem tu nowy, ale raczej z doskoku, bo w porownaniu do reszty Grupowiczow
nawet nie smiem nazywac siebie MK (ktorym zreszta nie jestem, bo ani nie
interesuja mnie numery lokomotyw, oznaczenia wagonow, ani nigdzie nie robie
zdjeć i nie chodze po szopach). Jedyne co, to po prostu uwielbiam podrozowac
w ogolnosci, a pociagami w szczegolnosci i zwyczajnie doswiadczac czystej
radosci takiego podrozowania. No i lubie zajrzec na te grupe, bo wiele
roznych ciekawych rzeczy mozna tu znalezc. Slyszalem oczywiscie o roznych
projektach kolejowych w Polsce (m.in. CMK-Polnoc, Krakow-Nowy Sacz/Zakopane,
Busko-Szczucin, no i wymieniona w tytule). Pomijajac juz kwestie
finansowo-mozliwosciowe ;-) PKP lub tez panstwa czyli innymi slowy myslac
futurologicznie zastanowila mnie taka rzecz, do ktorej przyczynkiem bylo
przegladanie atlasu (drogowego), z pomoca ktorego ustalalem swoje wakacyjne
plany. Wlasciwie dlaczego trasa do Wroclawia planowana jest wlasnie w takim
ukladzie: Warszawa - kawalek CMK - Belchatow - Wielun (bodaj) - no i dalej
juz (powiedzmy) prosta droga? O ile jasne jest dla mnie wykorzystanie tutaj
CMK-i, to zupelnie nie jest zrozumiale pominiecie Lodzi. Przeciez chyba
wazniejsze jest, żeby dana trasa laczyla jak najwiecej duzych miast, do
ktorych Lodz niewatpliwie nalezy niz pomijanie ich chocby w imie pewnego
(niewielkiego (o ile w ogole), jak mysle, w tym przypadku) skrocenia
odleglosci, zwlaszcza, ze jednym z projektow jest rowniez trasa szybkiego
ruchu: ...-Warszawa -Lodz -Poznan -... (przypominam, ze caly czas
myslimy futurologicznie). Tak wiec, moim zdaniem, az sie prosi, zeby te
trase do Wroclawia poprowadzic tak, aby w przyszlosci mogla wstrzelic sie w
wyzej wymieniona. A na razie niechby po prostu wstrzelila sie w Lodz i tym
samym mamy 3 wielkie miasta na jednej trasie, a jakby jeszcze zechciec
zrobic cos z mysla o pasazerach to i mieszkancy, np. Bialegostoku tez
mogliby na tym zyskac (np. Ex Bialystok-Warszawa-Lodz-Wroclaw - nie uwierze,
ze nie ma chetnych na podroz z Podlasia na Dolny Slask). Od razu mowie, ze
jestem calkowitym laikiem w tych kwestiach i byc moze czegos nie wiem, a co
w istotny sposob decyduje o takim a nie innym wytyczeniu tej trasy, jednak
gdybym to ja decydowal o tych sprawach, wlasnie takim mysleniem kierowalbym
sie przede wszystkim. Zreszta, moim zdaniem, o "byc albo nie byc " dla linii
kolejowych powinny decydowac nie tylko miasta-olbrzymy, ale i te nieco
mniejsze, 200 czy 100 tysieczne, a nawet jeszcze nieco mniejsze. Akurat
niedawno podrozowalem sporo po Roztoczu i okolicach, glownie pospiechami, i
nie tylko zaden z nich pusty nie jechal, ale nawet w calkiem malych
miasteczkach (Przeworsk, Lancut, Bilgoraj) byla duza wymiana pasazerow, nie
mowiac juz o np. Debicy, Stalowej Woli czy nawet Zamosciu, gdzie byly po
prostu tlumy podroznych. A wracajac z Zamoscia do Radomia (przez Stalowa
Wole i Skarzysko Kam.) tez sam nie jechalem, mimo tego, ze pomiedzy
Sandomierzem a Skarzyskiem wleklismy sie niemilosiernie, choc byl to
pospieszny. Jaka wiec bylaby frekwencja w pociagu, gdyby slowo "pospieszny"
faktycznie odzwierciedlalo rzeczywistosc? Nietrudno sobie wyobrazic. I na
koniec jeszcze jedno. Widze po watkach, ze niemal wszyscy jak jeden maz
narzekaja na PKP. Wierze, ze nie bez powodu, jednak ja obiektywnie musze
przyznac, ze osobiscie nie mam powodow do ww. Ilekroc w ostatnich latach
wybieram sie w podroz, to bez wzgledu na miejsce przeznaczenia, ilosc
przesiadek, skomunikowania itp. zawsze mam dobre polaczenie, zawsze docieram
tam gdzie planowalem, a nawet jesli zdarzy sie potkniecie, zawsze jest jakas
inna mozliwosc wybrniecia z klopotu, jak chocby wowczas gdy w Krakowie
spoznilem sie 10 minut na Ex do Lublina (jechalem do Radomia), ale okazalo
sie, ze mniej wiecej pol godziny potem mam bardzo dobre polaczenie przez
Tomaszow Mazowiecki i w ciagu 5 minut klopot byl z glowy, nie musialem
sterczec na dworcu kilka godzin i przyjechac na miejsce po polnocy. To tez
jest jednym z powodow, dla ktorych z przyjemnoscia podrozuje po kraju
koleja.

Pozdrawiam!

Piotr


| Fakt idea wymaga dopracowania

Wymaga.

Wiesz, problem jest nastepujacy.
Rozwoj broni pancernej, czolgow i bewupow doprowadzil do tego,
ze z bardzo duzej odleglosci pojazd moze wykrywac, identyfikowac
i celnie ostrzeliwac cele. Walka piechoty z czolgami musi sie odbywac
albo srodkami ppanc o wieeelkim zasiegu, albo na terenie
tzw. pokrytym, gdzie zasiegi rozpoznania pojazdow sa male,
bo "cosik zaslania".

Skuteczne wyrzutnie duzego zasiegu sa po prostu pieeeronsko drogie.
Spike ktory jest czesciowo produkowany w Polsce, kosztuje bodajze
o ile pamietam dwa miliony zlotych za wyrzutnie plus trzysta
tysiecy zlotych za kazdy pocisk.

Tanio, to daloby sie walczyc tylko na male dystanse, co
oznacza mowiac wprost, przykra koniecznosc walk miejskich.

Dodatkowo wystepuje dysproporcja pomiedzy tempem manewru
czolgow a piechoty pieszej. Zeby to zniwelowac to znowu
wracamy do idei walki miejskiej. bo przy dodatkowym
masowym zastosowaniu min to mozliwe jest aby
piechota piesza miala w miescie nawet i wieksza
manewrowosc niz czolgi.

Stad realistycznie to masowa obrone terytorialna mozna
by stworzyc tylko do obrony miast, a i to ma sens tylko
w przypadku kluczowych obszarow, o ktorych wiadomo z gory
ze beda zajmowane.

| Inny wariant opracować wyrzutnie 1-krotnego uzytku

Wyrzutnia duzego zasiegu jest pieronsko droga wlasnie z tego
powodu ze tam jest cala elektrooptyka za pomoca ktorej
przeciwnika z duzej odleglosci mozna wykryc i zidentyfikowac.

Tego sie nie wyrzuca. Takie wyrzutnie sa i beda wielorazowe.

Jednorazowe to sa granatniki malego zasiegu, z dwoch powodow:
1) Bo z bliska nie trzeba stosowac zaawansowanych celownikow
i przyrzadow obserwacyjnych.
2) Bo jak sie walczy z bliska to i tak w praktyce nie
ma czasu na ponowne naladowanie broni, tak wiec nawet
bron wielokrotnego uzytku jest w praktyce bronia jednostrzalowa.
Dodatkowo:
3) Jak sie w fabryce wpasuje pocisk do lufy i calosc
zahermetyzuje to mozna osiagnac dokladniejsze pasowanie
pocisku do lufy niz ladujac pociski do luf w warunkach
polowych, z piaskiem i paprochami.

Stad jednorazowe granatniki wypieraja granatniki wielorazowe
w broni malego zasiegu.

Jednorazowa tania i masowa wiec moze byc tylko
bron o malym zasiegu.


Zgadzając sie w zasadzie z Twoim 'wstępem" nie mogę uzanac zbyt dużego MSZ
uogólnienia ze zdania ostatniego. Sam przeciez niedawno pisałeś (słusznie!)
w innym poscie, ze w Polsce zasadniczo nie wystepuje pusty teren bez
przeszkód terenowych, ze zabudowania są całkiem gesto rozrzucone, ze mamy
1/3  terytorium zalesione, głownie w postaci małych , a częstych lasków itp.
a zatem to teren, gdzie można organizować zasadzki na siły pancerne i walki
prowadzone będa głównie na odległościach mniejszych (i to zapewne znacznie)
od maksymalnego zasięgu dział czołgowych i ppk.

p47